173
ocena: +3+x

Stoi
jak król,
nad wszystkim, czego kiedykolwiek chciał; w cieniu kąta
w cuchnącej celi – jego tron, jego sąd.
Życie
niczym jest dla kamienia.
Góry kruszeją z upływem istnienia.
Stoki się walą, jakby w godzinie,
dla niego mijają tak szybko, jak ludzie,
których oczy
ich
zawiodły w chwili grozy.
Z jego stóp szerzy się brud,
odór, przenikliwy smród,
łzy wyciskający z nieprzygotowanych oczu,
o wiele szybciej —
kamień trwa w mroku bez końca i w toku.
Kamień nie dba o życie,
a ten kamień nie dba skrycie
o nic prócz szybkiej,
subtelnej,
delikatnej
erozji,
trzasku karku – w ciszy, w agonii.
"Porzućcie nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie".
Kamień nie dba — trwa w niebycie.
Patrzcie. Bo zginiecie.
O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Uznanie autorstwa — na tych samych warunkach 3.0 unported