Czarny biały czarny biały czarny biały czarny biały czarny biały szary
ocena: +5+x

Wczoraj

widziałem, jak umarło trzech mężczyzn, bo jeden kichnął w pokoju pełnym krwi, gówna i światła.

Dzisiaj

wchodzi kolejnych trzech, dzierżąc w swych rękach tanie mopy i własne życia.

Wczoraj

widziałem, jak mężczyzna, którego podziwiałem, został rozstrzelany, bo pozostawił różę dziewczynie, której życie zniszczyło coś, na co nie zasłużyła.

Dzisiaj

już nic nie pamięta, a trzy korytarze dalej ciągle słyszę jej krzyki.

Wczoraj

patrzyłem na śmierć żołnierzy walczących ze zwłokami towarzyszy broni, którzy zginęli przed nimi.

Dzisiaj

badamy kolejną próbkę, tym razem na dzieciach.

Wczoraj

widziałem, jak piątka mężczyzn i kobiet została zastrzelona w porzuconej fabryce.

Dzisiaj

to znów się dzieje. Co jedenaście sekund. Ciągle.

Wczoraj

widziałem mężczyznę siedzącego wygodnie w eleganckim fotelu, sączącego szkocką i śmiejącego się po rozkazaniu kobiecie, by po prostu przestała oddychać.

Dzisiaj

dostał wolne za dobre sprawowanie.

Wczoraj

widziałem, jak setki mężczyzn i kobiet w pomarańczowych kombinezonach zostały zagnane niczym zwierzęta do pustych pokoi, które wypełniły się gazem i rozpaliły.

Dzisiaj

kolejne setki dowiadują się, że mają szansę na złagodzenie wyroków i służbę ojczyźnie.

Wczoraj

widziałem, jak świat prawie umiera na tysiące tysięcy straszliwych sposobów. Czasami mieliśmy czas krzyczeć.

Dzisiaj

żyję, by o tym pisać. Chcesz szczęśliwych zakończeń? Pierdol się.

Żyjesz, by o tym czytać.

Boże, dopomóż nam wszystkim.

Zabezpieczać. Przechowywać. Chronić.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Uznanie autorstwa — na tych samych warunkach 3.0 unported