Kanony angielskie

KANONY ANGIELSKIE


Założenie, że nie może zaistnieć żaden kanon, czasami bywa nieprzemyślane. Nieprawda, że nie mamy żadnego kanonu. Wiele z naszych dzieł często jest ze sobą w logiczny sposób związanych i spójnych. To do Ciebie, czytelniku, należy podjęcie decyzji odnośnie do tego, w co uwierzysz i uznasz za jądro tego uniwersum. Nie powinno się jednak zakładać, iż autorom brakuje chęci ani zorganizowania.

Poniższe linki prowadzą do oficjalnie rozpoznawanych i współdzielonych kanonów uniwersum Fundacji SCP. Aby pisać dzieła w oparciu o dany, przyszły autor musi się upewnić, że zna resztę materiałów już do owego kanonu przynależących oraz pamięta, iż utwory te są względem siebie spójne.


Śmierć to obietnica, że wszystkie trudności, z którymi się mierzymy, w pewnym momencie, się zakończą. Ale co jeśli śmierć obietnicy nie dotrzyma? Jeśli trudności wciąż przychodzą? Nie mielibyśmy innego wyboru, jak trwać przez nie. Na zawsze.


Prezenterka się uśmiechała. 'Cud', mówiła. Joyce nie była w stanie się uśmiechnąć — jedyną rzeczą w jej głowie była ilość pracy, która oczekuje.

Fragment "ΩK", autorstwa Croquembouche


Co niegdyś było ukryte, teraz jest jawne. Jak Fundacja przetrwa w świecie, w którym nie może sobie pozwolić już na tajemnice?


"…dzień piąty ratowania, kolejne ciała zostały odzyskane z oceanu. Wstępne szacunki wskazują, iż liczba ofiar śmiertelnych oscyluję koło miliona i ciągle wzrasta. ONZ wydało oświadczenie o niedawnym Incydencie Północnokoreańskim, twierdząc, że był to "sprawunek natury". Ostatni wyciek poufnych dokumentów z Zebrania Japońskiego, które opisują kradzież wobec czegoś znanego jako "Fundacja", sugeruje inną możliwość…".

Fragment "Joseona", autorstwa Doc Burns.


Byt znany jako "Nikt" działa podobnie jak natura: jego działanie są nieobliczalne, a metody niejasne. Cel i prawdziwa tożsamość bytu stanowią zagadkę dla wszystkich, oprócz niego samego. Jednakże, kiedy dojdzie do ich pojęcia, Nikt zniknie. Wydarzyło się to już co najmniej raz.


Zatrzymał się i chwilowo spojrzał na odbicie swej twarzy w lustrze, starając się przypomnieć sobie, czy jakikolwiek jej szczegół wyglądał znajomo. I, jak zwykle, nie. Westchnął. "Cóż, nic mi z zastanawia się. Czas iść do pracy". Ostatni raz poprawił kurtkę i uroczyście przechylił kapelusz ku pustemu pokojowi. Następnie przekroczył próg.

Fragment "Preludium: Terminus", autorstwa Drewbear.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Uznanie autorstwa — na tych samych warunkach 3.0 unported