Oddanie
ocena: +1+x

Twoja miłość jest tandetą. Nie, naprawdę. Mówisz, że kochasz, że jesteś oddana, że zrobiłabyś wszystko… ale co w zasadzie robisz? Cukierki, kwiaty, randki, to są ogólniki, nie wyrazy prawdziwej, oddanej miłości. Chcesz prawdziwej miłości to idź do Kościoła. Oddanie siebie, poświęcenie ciała dla wiecznej, eterycznej miłości. Seks to co najwyżej analogia, zwiastun tego ostatecznego, wiecznego przeskoku. Tak ja okazuję swą miłość. Okazuję ją poprzez branie ze sobą tego, co kocham.

Co?

Jesteś po prostu zatwardziałą biurokratką, mówił ci to ktoś? Nie była żadną “ofiarą okazji”, byłbym bardzo wdzięczny, gdybyś się tak o Carol nie wypowiadała. Racja, nie znaliśmy się długo, ale nie powiesz mi, że ty też nie zakochałaś się w kimś po kilku dniach? Nie spodziewałem się, że mi się spodoba, po prostu… stało się. Wszystko było bardzo organiczne. Więc zaprosiłem ją do siebie, wszystko szło świetnie, całowaliśmy się, ja poprosiłem, aby chwilę poczekała, bo coś dla niej mam. Wszyscy stają się trochę nerwowi widząc wyznanie miłości, ale sądzę, że jej histeria po zobaczeniu noża była lekko przesadzona.

…nie, nie widzę w tym nic złego. Ona wyraziła swoją miłość do mnie swoimi słowami, działaniami… jak ja niby miałbym wyrazić mniej niż ona? Jak miałbym wyrazić mniej niż pełnię mojej miłości do niej? Przecież nie zabiłem ani jej, ani nikogo, do kurwy nędzy!

O co ci chodzi?

Nie, prostaku, to nie żadne zboczenie. Jeśli coś gotujesz, to zmieniasz jego smak, jego… charakter, że się tak wyrażę. Czemu ja lub ktokolwiek inny miałby rozcieńczać lub zmieniać coś tak bezpośrednio świętego jak dzielenie się miłością czymś tak wulgarnym i dehumanizującym jak gotowanie. Carol ma smak kwiatu pokrzywy i błyszczących, ostrych monet. Gotowanie by to po prostu ukryło. Każdy kawałek oferuje lekką wariację… klatka piersiowa symfonię tekstur, język gęstą, gąbczastą przyjemność, a te gładkie, delikatne palce…

Dobra… DOBRA, przestaję… usiądź…

…tak, to do nich wszystkich była miłość. Ludzkość nie została stworzona do monogamii, nie uważam, aby takie ograniczenie było zdrowe. Każdą z pięknych, oddanych kobiet, które mi ukradłaś kocham tak prawdziwie i głęboko jak każdy inny mężczyzna. Wydaję na nie fortunę, kroplówki, bandaże, leczenie… spójrz na nie, żadnych ran, blizn, czy cięć poza tymi, które były niezbędne. I bardziej je kocham, to tym więcej od nich biorę, ale NIGDY nie biorę za dużo. Morderstwo to najcięższy grzech, a uczynić coś takiego ukochanemu… nie do pomyślenia. Z biegiem czasu one też zauważają prawdziwą, głęboką radość i dawania i z miłości, którą widzę ja. Molly nawet zaoferowała mi swoją stopę, płakała z radości z chęci oddania mi jej.

No więc zjadam miłość i mięso tych, których kocham? W jaki sposób różnię się od ciebie za wyjątkiem czystości wyrazu? Jak możesz mówić, że jestem psychopatą albo zbokiem, gdy…

Co?

Że kto? Och… chodzi… chodzi ci o Helen…

No cóż… jestem człowiekiem. Jakby, tak jak wszyscy mam swoje wady. No… a ty nigdy nie zobaczyłaś kobiety i nie stałaś się trochę bardziej… swawolna niż zwykle?

Jakby… naprawdę… po co ci kończyny, kiedy masz Miłość?

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Uznanie autorstwa — na tych samych warunkach 3.0 unported