Dzielona pseudomnezja

ocena: +8+x

skyskater 11/10/25 (Sob) 23:42 #22429918


Szpital psychiatryczny w Owińskach. Miejsce na wskroś przerośnięte legendami i majakami urbeksiarzy, mówiącymi, że tam straszy i że słyszą dziecięcy płacz (czemu raczej bliżej do tabloidowych sensacji niż rzeczywistości). Jeśli jednak odpowiednio się w cały ten kompleks zagłębić, wciąż można wydobyć stamtąd fascynujące historie. Najciekawszą z nich, według mnie, jest to, co znalazłem w segregatorze, który najpewniej na początku wojny schowano w jednej z komór chłodniczych.

To "schowanie" jest tylko moim domysłem. Kiedy byłem tam pierwszy i ostatni raz po prostu właśnie tam leżał. I szczerze nie chce mi się wierzyć, że ktokolwiek miałby przechodzić podczas eksploracji z sekretariatu lub gabinetu lekarskiego aż do walącej się, na wpół zalanej kostnicy po to tylko, by wepchnąć bardzo głęboko znaleziony plik dokumentów. Zresztą, ich stan raczej sugerował mi, że leżały już tam dłuższy czas. Na szczęście używany do nich atrament okazał się trwalszy od wżerającego się w kartki grzyba.

Z dokumentów wynika, że doktor Marcin Zieliński, drugi dyrektor szpitala w trakcie dwudziestolecia międzywojennego, natknął się na sześć przypadków, które postanowił zbiorczo opisać. Wszystkie te osoby, dwie kobiety i czterech mężczyzn, łączyło kilka cech wspólnych: stosunkowo młody wiek (od 20 do 25 lat), wysoka inteligencja, wykształcenie wyższe i obecność "izolowanej dzielonej pseudomnezji". Sięgnięcie po taką terminologię dziwi, zwłaszcza że nijak nie jest ona profesjonalna — nawet w ówczesnym stanie psychiatrii w ten sposób po prostu się nie mówiło. Coś szczególnego musiało go skłonić, by całą sprawę akurat tak opisać.

Powód staje się jasny, gdy wczytamy się w zapisy rozmów między lekarzem a pacjentami. Pozwolę sobie kilka z nich przytoczyć:

Marcin Zieliński: Czyli chciał pan tam wyjechać?

Ireneusz Pac: Na Kardysz? Tak. Pamiętam to miejsce z dzieciństwa. Myślałem, czy by nie wspiąć się na szczyt, jak kiedyś.

Marcin Zieliński: I co pana powstrzymało?

Ireneusz Pac: Przyjaciółka. Jak opowiedziałem jej o moich zamiarach, zbladła, zawołała naszego kolegę, kończył medycynę na Uniwersytecie Poznańskim, pamiętam, bo cały czas się chwalił, i powiedziała, że mam go wtajemniczyć.

Marcin Zieliński: Zrobił pan to?

Ireneusz Pac: Z chęcią. Wiedziałem, że Mateusz lubi chodzić po górach, więc pomyślałem, że może będę miał z kim się tam wybrać. Może nawet odwiedzilibyśmy razem dworek w Tworzynowie, tam by nas pewnie ugościli.

Marcin Zieliński: Jak kolega zareagował na ten pomysł?

Ireneusz Pac: Zmartwił się. Tak samo, jak Ania i pewnie jak pan. Chciałbym wiedzieć, co w tym takiego niepokojącego. Boicie się, że to jakiś szyfr na dziwne zamiary? Nie chciałbym, zapewniam, nic sobie zrobić. To tylko krótkie wakacje.

Marta Poleska: Jechałam z Warszawy i zatrzymałam się u koleżanki w Poznaniu. Jest środek lata, skwar, nie ma studiów, nie ma pracy, chciałam sobie jakoś umilić czas. Przez Poznań tylko przejeżdżałam, miałam tam być tylko przez dzień, a że zapomniałam się zapowiedzieć, to bardzo Łucję zaskoczyłam.

Marcin Zieliński: To wtedy zdradziła pani powód swojego przyjazdu?

Marta Poleska: Tak. Choć potraktowała mnie dosyć niemiło. Najpierw myślała, że to żarty. Potem, że mi się nazwy pomyliły. A na końcu wyszła i komuś nagadała głupot, przez co przywieźli mnie tutaj. Suka.

Marcin Zieliński: Jeszcze raz, gdzie pani jechała?

Marta Poleska: Na krótką wycieczkę. Tam na granicy z Czechosłowacją. Chciałam wejść sobie na Kardysz. Jak byłam mała, bardzo lubiłam to miejsce. Tata mnie tam zabierał.

Rajmund Tarło: Ja wiem, panie, wiem, że to dziwne, ale taka chętka mnie naszła jakaś, by tam pojechać. Nie było mnie tam dawno, pan rozumie, odwiedzić trza okolicę, górkę, sąsiadów, ale że płuca po suchotach wciąż nie te, to raczej na szczyt bym nie wszedł.

Marcin Zieliński: Więc gdzie właściwie chciał się pan wybrać?

Rajmund Tarło: Po prostu w okolicę. W Tworzynowie pewnie bym se kilka dni posiedział, pochłonął widoczki, z ludźmi pogadał, wie pan, zwyczajnie, odpocząć se trochę chciałem po semestrze. Wszystko było spakowane, do samochodu wsiadłem i jadę.

Marcin Zieliński: I dlaczego pan się zatrzymał?

Rajmund Tarło: Zatrzymałem się? Przepraszam pana, po prostu nie pamiętam.

Marcin Zieliński: A co z dnia wyjazdu pamięta pan jako ostatnie?

Rajmund Tarło: Że wsiadłem do pociągu z torbą i szybko zasnąłem.

Marcin Zieliński: Przed chwilą mówił pan o samochodzie.

Rajmund Tarło: Na pewno nie, nawet samochodu przecie nie mam.

Marcin Zieliński: Dobrze… a czy pamięta pan, jak doszło do tego, że zgubił się pan w lesie w okolicy Żabna?

Rajmund Tarło: Ma pan świetne poczucie humoru, jak na konowała.

Spośród wszystkich opisanych przypadków, najciekawsze jednak są dwa najświeższe. Mężczyzna i kobieta, przyjęci prawie w tym samym czasie niezależnie od siebie, wykazujący według doktora Zielińskiego podobne objawy do reszty. Tu cała sprawa zaczyna się komplikować, bo dokumentacja mówi, że udało się namierzyć dokładny moment ich wystąpienia.

Kazimierz Sorański był osobą wielokrotnie hospitalizowaną w Owińskach. Zazwyczaj trafiał tam z powodu "napadów histerii zagrażających jemu i jego otoczeniu" i wypisywano go, kiedy tylko udawało się załagodzić objawy i przywrócić go do w miarę normalnego funkcjonowania. Tym razem jednak został przyjęty z innego powodu. Niedługo po zakończeniu poprzedniego leczenia, pacjent wyruszył na pieszą wędrówkę w stronę Czechosłowacji. Po przejściu około czterdziestu kilometrów okazało się, że nie zgromadził wystarczająco dużo zapasów. Spróbował wrócić przez las do mijanej wcześniej miejscowości i je uzupełnić, lecz zgubił się. Znalazł go mieszkaniec okolicznej wioski, zbierający tam grzyby.

Janina Jędrzejczyk była natomiast pielęgniarką pracującą w Owińskach. Pewnego dnia poprosiła dyrektora o zgodę na wolne w celu wypoczynku. Gdy ten z ciekawości spytał ją, gdzie zamierza się wybrać, ona odparła, że chce wejść na dobrze przez nią wspominany szczyt na granicy z Czechosłowacją. Dopytana o nazwę stwierdziła, że planuje wspiąć się na Kardysz.

Doktor Zieliński wynotował odręcznie tę samą uwagę pod oboma dokumentami. Zarówno Sorański, jak i Jędrzejczak, mieli wcześniej kontakt z hospitalizowanymi w związku z "dzieloną pseudomnezją" pacjentami. Stały bywalec szpitala w Owińskach podczas ostatniego pobytu umieszczony był na sali obok Ireneusza Paca, kontaktowali się ze sobą regularnie podczas czasu wolnego na świetlicy i grali ze sobą w gry karciane. Pielęgniarka natomiast regularnie wydawała leki i posiłki zarówno Marcie Poleskiej, jak i Lechowi Sierpińskiemu, kolejnemu pacjentowi, którego dokumentacja obecna jest w segregatorze.

W całej sprawie najbardziej zastanawiają mnie jednak powody hospitalizacji. Nikt z nich, z tego co pisał dr Zieliński, nie sprawiał zagrożenia dla otoczenia ani nie zgłaszał myśli samobójczych. W rozmowach każdy wydawał się logiczny. Zresztą, ani wtedy, ani teraz "dzielone pseudomnezje" nie są podręcznikowymi czy zgodnymi z procedurami kategoriami diagnostycznymi. Same pseudomnezje to nazwa objawu, oczywiście, ale zdecydowanie nie całe zaburzenie! Terminologię tę rozszerzono stricte dla opisanych przypadków.

Szczerze, sam nie rozumiem dlaczego. Wiem, że Tworzyno nie jest zbyt popularnym kierunkiem turystycznym, ale jednak to nie powód, by kogoś kierować do szpitala ani tym bardziej, by dokumentację w popłochu ukryć. Chciałbym teraz zszokować Was wszystkich i wyciągnąć jakieś dodatkowe, zewnętrzne źródło rzucające nowe światło na całą sprawę, ale takowe niestety, obawiam się, nie istnieje. Znaleziony przeze mnie plik dokumentów to jedyne, co mamy. Reszty możemy się tylko domyślać.

Co myślicie o tej sprawie? Jest tu jakieś drugie dno?

jesiennychandratyk 12/10/25 (Nie) 00:22 #19764961


Szczerze, sam nie rozumiem dlaczego. Wiem, że Tworzyno nie jest zbyt popularnym kierunkiem turystycznym

Ok, co? Co?

ezogalimatias 12/10/25 (Nie) 00:26 #22044892


właśnie też się trochę zawiesiłom na tym momencie. miałom dosłownie tę samą reakcję.

skyskater 12/10/25 (Nie) 00:34 #22429918


Kardysz pamiętam doskonale. Dlatego mnie tak zdziwiło, że w ogóle ich przyjęli. Tata zabierał mnie na spacery w stronę szczytu, jak byłem mały. Lubiłem to miejsce.

jesiennychandratyk 12/10/25 (Nie) 00:35 #19764961


Stary, koniec z tym roleplayowaniem, bo bana wyrwiesz od kogoś. Serio

entuzjastaspozamiasta 12/10/25 (Nie) 00:35 #32407766


A nie pomyliło ci się z Trybeczem? Nazwa niby podobna, ale jest na Słowacji, w miarę łatwy szczyt, raczej znany, jeśli miałbyś rodzinę w tej części Karpat. No i masa dziwnych zaginięć tam była. Może dlatego ci się pomyliło.

ezogalimatias 12/10/25 (Nie) 00:38 #22044892


tak się w to wczytuję i chyba jednak kojarzę? nie wiem, czy kiedyś tam nie jechałom z rodzicami.

jesiennychandratyk 12/10/25 (Nie) 00:40 #19764961


Na Trybecz, co nie? Powiedz, że na Trybecz

ezogalimatias 12/10/25 (Nie) 00:41 #22044892


na Kardysz. chyba ładna górka to była???

entuzjastaspozamiasta 12/10/25 (Nie) 00:44 #32407766


Czyli to na serio. Aha. To ja idę spać.

skyskater 12/10/25 (Nie) 00:44 #22429918


Nie wiem, o co Wam wszystkim chodzi. Jestem pewien, że jakbym poszperał w albumach, to znalazłbym kilka zdjęć. Nie "roleplayuję", naprawdę.

jesiennychandratyk 12/10/25 (Nie) 00:47 #19764961


Pojebie mnie. Nie jesteście śmieszni

ursuskai 12/10/25 (Nie) 00:50 #45579068


Ta nazwa serio brzmi mi znajomo. Może tam kiedyś byłam xd?

jesiennychandratyk 12/10/25 (Nie) 00:50 #19764961


NIE, NIE BYŁAŚ, PRZESTAŃCIE ODPIERDALAĆ

ezogalimatias 12/10/25 (Nie) 00:52 #22044892


albo z tatą tam pojechałom. miałom chyba z 7-8 lat? idk. może popytam jutro.

entuzjastaspozamiasta 12/10/25 (Nie) 00:53 #32407766


Ludzie. Wy dalej o tym? Nudzi wam się?

jesiennychandratyk 12/10/25 (Nie) 00:54 #19764961


Ich się pytaj

entuzjastaspozamiasta 12/10/25 (Nie) 00:54 #32407766


Też się niepotrzebnie spinasz.

jesiennychandratyk 12/10/25 (Nie) 00:55 #19764961


No roleplayują, łamią regulamin, to się spinam, bo te żarty o wycieczkach do nibylandii po prostu nie są śmieszne

entuzjastaspozamiasta 12/10/25 (Nie) 00:56 #32407766


Nie ma co się denerwować. No i nibylandii? Tata mnie tam kiedyś zabrał.

ezogalimatias 12/10/25 (Nie) 00:57 #22044892


właśnie. nie wiem czemu jesteś taki niemiły.

skyskater 12/10/25 (Nie) 00:57 #22429918


W sumie dawno mnie tam nie było. Pojechałbym tam znowu. Może na długi weekend? Wysłać wam wtedy zdjęcia?

jesiennychandratyk 12/10/25 (Nie) 00:58 #19764961


Jedź na ten swój Kardysz i nie wracaj. Debile

ursuskai 12/10/25 (Nie) 00:59 #45579068


Jezu ale dupek xd. Musi się wyżyć, bo go rodzice nie kochali i nie zabierali na wakacje lmao

jesiennychandratyk 12/10/25 (Nie) 01:00 #19764961


Wiesz czemu nie wspiąłem się z rodzicami na Kardysz? Bo go NIE MA. Boże, czemu mody muszą spać

juveno 12/10/25 (Nie) 01:02 #87122187


Chryste, co tu się dzieje. Trochę zgadzam się z jesiennym, to brzmi na słaby trolling.

entuzjastaspozamiasta 12/10/25 (Nie) 01:02 #32407766


@jesiennychandratyk pamiętam cię stamtąd.

jesiennychandratyk 12/10/25 (Nie) 01:02 #19764961


Akurat ty wkurwiasz mnie najbardziej. Nie umiesz trollować, kretynie

ursuskai 12/10/25 (Nie) 01:05 #45579068


Zapomniałeś już?

juveno 12/10/25 (Nie) 01:05 #87122187


Dobra, pośmialiśmy się, pora przestać. To już nudne. Tylko sobie problemów narobicie.

jesiennychandratyk 12/10/25 (Nie) 01:06 #19764961


THIS ^ Psychiatryk w Owińskach, pora spać

juveno 12/10/25 (Nie) 01:07 #87122187


Idę stąd. Bait used to be believable. Jesienny, radzę ci to samo. I kilka wdechów, by ciebie też nie zbanowali.

jesiennychandratyk 12/10/25 (Nie) 01:07 #22429918


Jeszcze chwilę im dam się pobawić

ezogalimatias 12/10/25 (Nie) 01:07 #22044892


naprawdę nie pamiętasz?

jesiennychandratyk 12/10/25 (Nie) 01:08 #19764961


Nieistniejącej góry? Nie. Nie pojebało mnie jeszcze

skyskater 12/10/25 (Nie) 01:09 #22429918


Nie pamiętasz, jak się tam wspinałeś, Konrad?

jesiennychandratyk 12/10/25 (Nie) 01:10 #19764961


Dosyć. Zgłaszam was. Przesadziliście

ursuskai 12/10/25 (Nie) 01:11 #45579068


Kiedyś były tam pielgrzymki. Nawet szedłeś w jednej z nich.

entuzjastaspozamiasta 12/10/25 (Nie) 01:11 #32407766


Spacer na szczyt z ojcem. Słoneczne południe. Szliśmy wszyscy obok siebie.

ezogalimatias 12/10/25 (Nie) 01:11 #22044892


wchodziłeś na Kardysz z uśmiechem, skąpany w cieple bezchmurnego nieba.

skyskater 12/10/25 (Nie) 01:11 #22429918


A na szczycie kaplica, do której nikt jeszcze nie dotarł. Wszyscy ją widzieliśmy. Nieuchwytne marzenie.

jesiennychandratyk 12/10/25 (Nie) 02:32 #19764961


już pamiętam.

[WĄTEK ZABLOKOWANY PRZEZ ADMINISTRATORA]

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Uznanie autorstwa — na tych samych warunkach 3.0 unported