Historia o upadku Imperium

ocena: +6+x

Idąc na spotkanie siostrą, Wynalazczyni czuła, że coś było nie tak. Mimo że jej umysł ciągle wirował między fantazją a rzeczywistością, nie pozostawała ona ignorantką. Widziała ona zniesmaczenie swojej siostry, kiedy dzieliła się swoją mocą z innymi, czuła jej nienawiść.

Liczyła na to, że Mab się zmieni, że zacznie ją rozumieć, że ona też kiedyś spojrzy z zachwytem i miłością na ten świat i jego mieszkańców, lecz jednocześnie rozumiała, że tak samolubna istota nie da rady tego uczynić. To kiedy ten moment nadejdzie, od zawsze zależało tylko od czasu.

I teraz on nadszedł. Wynalazczyni szła do pałacu taka jak zawsze, z głową w chmurach. Nie myślała o spotkaniu, marzyła tylko o tym, co się po nim stanie. Chciała zmienić świat na swoją wizję, zmienić dzieje Imperium w straszny koszmar, który minął już dawno i będzie jedynie nieprzyjemną kartą w historii świata. Nie uznawała podziału na dobro i zło, była ponad tym. Dla niej liczyły się tylko marzenia jego stworzeń, piękno kreacji oraz wolność. Miała ona możliwość zmiany, bo mimo że jej moc była rozproszona po świecie, nie była ona słabsza od Mab. Niosła w sobie marzenia, moc oraz determinacje, trzy siły, które razem idealnie się uzupełniały, które razem prowadziły ostatecznie do stworzenia.

Kiedy przybyła na salę tronową przywitała ją Mab, a ona odpowiedziała. Siostry spojrzały sobie w oczy i to wystarczyło, aby przekazały sobie wszystko co miały do powiedzenia, słowa nie były potrzebne. Wynalazczyni zrozumiała swoją siostrę, jednak się z nią nie zgadzała. Z kolei Gwiazda jak zawsze oślepiona swoją samolubnością, jak zawsze nie zrozumiała swojej siostry.

Mab zerwała się ze swojego tronu, atakując siostrę swoją nową bronią, jednak Wynalazczyni była gotowa, uniknęła ataku. Rozpoczęło to długą walkę. Bezlitosna, brutalna, niszczycielska siła walczyła przeciw mocy kreacji. Każda minuta walki doprowadzała do coraz większych zniszczeń Cesarskiego Pałacu i większego wyczerpania walczących sióstr.

Po wielu godzinach walk Gwiazda postanowiła odpuścić sobie atakowanie na krótką chwilę, aby zebrać siły. Sytuacja się uspokoiła i Wynalazczyni, także wyczerpana, spojrzała w dół. Zobaczyła zniszczenia, jakie spowodowała ich walka. Otaczały ją ruiny wielkiego pałacu. Serce Imperium było zniszczone, jednak nadzieja jego istot świeciła teraz jaśniej niż kiedykolwiek wcześniej. Czuła nadzieję Fae wymęczonych twardymi rządami Królowej, czuła nadzieję ludzi uwięzionych w rezerwatach dla rozrywki Mab, czuła nadzieję Yeren uwięzionych w podziemiach jako niewolnicy zmuszeni do pracy dla Gwiazdy. Uświadomiła sobie, że taka walka nie jest sposóbem na realizacje jej celu. Wolność nie może być narzucona, jest to przeciw jej definicji, wolność może być jedynie dana jako wybór.

Gwiazda znowu ponowiła atak, lecz Wynalazczyni tym razem go nie uniknęła. Pozwoliła Gwieździe na przebicie jej skrzydeł. Widziała zadowolenie na twarzy siostry, która myślała, że już wygrała. Wiedziała, że Mab po raz kolejny nie zrozumie tego, co zrobi. Wynalazczyni, zamiast ratować się przywołując do siebie rozrzuconą moc, oddała światu resztę, która jej pozostała. Przekazała ją wszystkim, którzy mieli marzenia i determinacje, aby nadać im możliwość wyboru. Poświęciła się dla swojego ideału, oddała losy świata jego mieszkańcom.

Chwilę przed całkowitym rozproszeniem usłyszała jeszcze głos bogów, którzy nie pozostali obojętni na to poświęcenie. Uznali je za szlachetne, mimo że Wynalazczyni nigdy to nie obchodziło, chodziło jej jedynie o realizacje jej wizji. Zapytali, jakie życzenie chciałaby, żeby się spełniło, a ona odpowiedziała, że chce, aby efekty jej poświęcenia nie przeminęły niczym piękny sen, a zostały na stałe już wykute w rzeczywistość. Bogowie zgodzili się. Dali każdej istocie moc i zrobili ją równą.

Mab po tym wpadła w szał. Raz jeszcze jej siostra postąpiła dla niej niezrozumiale i wbrew logice. Była wyczerpana długą walką, która dodatkowo nie poszła po jej myśli. Stała tam sama, wyczerpana, sfrustrowana, a inni postanowili to wykorzystać. Przybyła do niej horda Yeren i ludzi i nie marnując ani chwili rzucili się na nią z nowo zyskaną moca i furią za całe cierpienie, którego doznali przez jej panowanie. Jeden z hordy podniósł broń Królowej i przebił jej ciało. Ironicznym zrządzeniem losu Królowa padła ofiarą własnej broni. Gwiazda spróbowała jeszcze w ostatecznej, rozpaczliwej próbie zniszczyć swoich wrogów, lecz zabrakło jej siły. Chociaż to i tak wystarczyło, aby rozbić moc atakujących ją istot. Została ona podzielona na nieregularne części.

Lecz tamtego dnia umarło tylko ciało Gwiazdy. Mab była za słaba, by wynieść się na równi z bogami i jednocześnie za silna, aby umrzeć wraz ze swoim ciałem. Jej umysł nadal żyje gdzieś poza naszym wymiarem, a Królowa planuje swój powrót. Jej obecny stan nosi jednak swoje konsekwecje. Mab jest słaba, a siły na jeden ruch, gromadzi wiekami. To jest cena jej przetrwania.


Wyjaśnię jeszcze jedną rzecz. Nie ma żadnych dowodów, na to, że tak właśnie się stało. Będąc szczerym, istnieje ogromna możliwość, że jest to po prostu błędne, jednak nie przeszkadza mi to w przekazywaniu tej histori dalej. Dzieło nie musi opierać się na faktach, aby być wartościowe. To własność kreacji.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Uznanie autorstwa — na tych samych warunkach 3.0 unported