Materiał archiwalny (przeznaczony do usunięcia) - "Sharha"
ocena: -1+x

Dokument ściśle tajny
Wymagane upoważnienie poziomu: 4 lub wyższego.
W przypadku, gdy dostępu zażąda: O6-02, wykonać operację: odmowa dostępu.

<operacje wykonywane w tle>
—Wykryto pracownika z poziomem upoważnienia: 4
Pracownik jest O6-02 (Y/N): N
—Dostęp przyznany—


Transkrypt rozmowy przeprowadzonej między O6-01 a O6-02 w prywatnym gabinecie O6-01.

Data wydarzenia: 07/07/1970.
Treść dodatkowa (notatka) sporządzona przez O6-01: W przypadku wyrażenia przez O6-02 zaniepokojenia spowodowanego brakiem dostępu do dokumentu, należy poinformować O6-02, iż jest to uszkodzony materiał archiwalny.


Transkrypt:
<Usunięto wstępną część rozmowy>

Śmiech O6-01

O6-02: … znaczy wiesz, rozumiem, że jesteś a d m i n i s t r a t o r e m O6, ale rzeczywiście musiałeś nadawać sobie pseudonim "Admin"?

O6-01: Ty z kolei nazwałeś się "James", a przecież wiemy doskonale, jak naprawdę masz na imię.

O6-02: I właśnie dlatego używam pseudonimu. Inaczej nikt nie traktowałby mnie poważnie.

O6-01: [śmiech] Rozmawiamy we dwoje, więc chyba zasadniczo nie ma problemu, by posługiwać się nazwiskami…

O6-02: Nie chcę znać twojego nazwiska. Swojego też ci nie podam. Przecież ktoś może nas nagrywać.

Śmiech O6-01 i O6-02

O6-01: Cholera, gdyby nie to, że tutaj pracujemy, moglibyśmy organizować naprawdę dobre spotkania towarzyskie.

O6-02: Teraz mnie zaskoczyłeś - to nie jest spotkanie towarzyskie? [śmiech]

O6-01: W zasadzie… zależy od perspektywy. Jeśli uznamy, że nieświadomy pracownik, który w konwersacji nie uczestniczy, a o którym mamy rozmawiać, stanowi część naszego towarzystwa, wówczas owszem — mamy rozmowę towarzyską.

O6-02: "Sharha", prawda? "Sharha". "Sharha"… Ale jeśli mam powiedzieć cokolwiek na jego temat, najpierw musisz uraczyć mnie kieliszkiem tej dobrze zamrożonej substancji, którą trzymasz w specjalnym sejfie pod barkiem i pewnie myślałeś, że nikt oprócz ciebie nie wie o jej istnieniu.

Śmiech O6-01, odgłosy przemieszczania się po pomieszczeniu

O6-01: [ironicznym tonem] Ależ jak pan śmie, doktorze "James"! Tak szantażować biednego O6, który ledwie uniknął terminacji za przemycanie produktów ubocznych działania jednego z naszych obiektów!

Dźwięk otwieranego sejfu

O6-01: [kontynuując] A gdyby zdegradowali mnie do D? Albo zamknęli w zero-czwórce? Tylko dlatego, że zabrałem ze sobą kilkulitrową próbkę tego krystalicznego, doskonałego pod każdym względem napoju!

Odgłos przelewania cieczy ze szklanej butelki do szklanych kieliszków

O6-01: [kontynuując] …który w dodatku tak wyśmienicie pachnie! Za to miałbym ponieść odpowiedzialność? Za to miałbym cierpieć i skomleć przed Radą?

Odgłos przemieszczania się po pomieszczeniu i zajęcia miejsca przy stole

O6-01: [wesołym tonem] Żartowałem, jesteśmy przecież O6, nam wszystko wolno.

O6-02: Mi to mówisz?

Odgłos uderzających o siebie kieliszków

O6-02: Wyśmienite. Cholera, sam zdegraduję tego Ketera do Bezpiecznego, niech tylko dalej przy manifestacjach produkuje tak wspaniały trunek!

O6-01: Rzeczywiście, jedyny w swoim rodzaju. Ale jednocześnie stężenie etanolu jest tutaj czterdziestokrotnie większe niż w przypadku wódki, więc zanim namiesza nam w głowach…

O6-02: Jesteśmy O6, efekty działania alkoholu, jak i całego spektrum innych popularnych używek nas nie dotyczą. Przecież sami je testowaliśmy, zanim zostały "wprowadzone" do obiegu. Ci z dołu dalej myślą, że ktoś je odkrył.

O6-01: Doktorze, przy panu nie można nawet zachować obyczajowych pozorów! śmiech

O6-02: [chrząknięcie] Mieliśmy rozmawiać o "Sharsze"?

O6-01: [poważnie] Mhm.

O6-02: Wtedy jeszcze nie pracowaliśmy razem, prawda? Do filii przeniosłem się później, chyba na jesień pięćdziesiątego.

O6-01: Dokładnie w setne urodziny.

O6-02: Moje czy filii? [śmiech] Tak, "Sharha"… Zasadniczo efekt szeregu eksperymentów. Z paroma O-piątkami pracowaliśmy nad nim… możemy ustalić, że będę używał formy męskiej? Więc pracowaliśmy nad nim w Laboratoriach Zachodnich, wiesz gdzie. Byłem wtedy kierownikiem badań, ale kiedy się pojawiłem, testy trwały już od kilkunastu lat. Jednak — co natychmiast wprawiło mnie w osłupienie — każdego roku usuwano dokumentację. Nietypowe zachowanie.

O6-01: Dlaczego?

O6-02: Nie wiem. Co prawda byłem już wtedy O6, ale dołączyłem do załogi sprawującej pieczę nad przebiegiem badań dotyczących "Sharhy" podczas jednej z corocznych rotacji, więc nie spotkałem żadnego członka poprzedniego personelu. Wiedziałem jednak, że dokumentację kasują, dlatego wszelkie raporty swojego autorstwa kazałem opatrzyć najwyższą klauzulą tajności i poufności, z zastrzeżeniem, że mogą zostać zneutralizowane po upływie co najmniej dwustu lat. Wszyscy posłusznie kiwali głowami, bo kto postawi się O6?

O6-01: Czyli masz wgląd do tej dokumentacji?

O6-02: I tutaj niespodzianka - moich dokumentów nie zniszczono, ale… zaginęły w archiwum. W Centralnym Archiwum Fundacji SCP! Zdegradowałem wtedy co najmniej połowę zarządu, a reszcie kazałem szukać. Powiedziałem, że jeśli zaprzestaną poszukiwań, wszyscy lecą do D. W rezultacie po dziś dzień widzę status: "zaginione, w trakcie odnajdywania".

O6-01: Ale pamiętasz przebieg samych badań. Czy pamięć też ci usunęli?

O6-02: [śmiech] Pamiętam. Pamiętam salę, w której się zbieraliśmy. Owalna, dwadzieścia metrów wysokości, słabo oświetlona. I pamiętam szum aparatury badawczej. Mieli naprawdę solidne jednostki obliczeniowe, stały przy ścianach, szerokie na siedem metrów i głębokie na pięć. Sięgały aż po sufit - dwudziestometrowe kolosy, wtedy robiły wrażenie. Samego "Sharhy" nigdy nie widziałem, bo znajdował się w centrum tej sali, ale zamknięty pod podłogą. Ciężko to wyjaśnić. Wyobraź sobie, że wchodzisz do takiego owalnego pomieszczenia i jesteś na wysokości dziesięciu metrów, bo właśnie tutaj umieszczono balkon, rzecz jasna również okrągły, rozciągający się jak pierścień. Szerokość podłoża, które masz pod stopami - osiem metrów, z czego pięć zajęte przez wspomniane jednostki obliczeniowe, czyli zostają trzy do swobodnego poruszania się. Przy barierkach tego balkonu wyłącznie ekrany - takie, jakich używamy w starszych przechowalniach; orientujesz się, typowo "nadzorujące", prowadzące automatyczne statystyki i dostarczające informacji o wszelkich zmianach w obrębie przechowalni. Patrzysz nad siebie - widzisz oddalony o dziesięć metrów sufit. Zerkasz w dół - dziesięć metrów niżej widzisz płaską, metalową podłogę z wydrążonym w środku okręgiem o średnicy pięciu metrów. Z wnętrza wydobywa się jasne światło. Tam właśnie przechowywali "Sharhę".

O6-01: Nie odniosłeś wrażenia, że trzymali go w warunkach podobnych do obiektu SCP?

O6-02: Pierwsze skojarzenie. Ale nie uzyskałem dostępu do obszaru pod ziemią. A raczej — nie próbowałem go uzyskać. Jak wspomniałem, pracowałem tam z kilkoma administratorami O5, oni natomiast od zawsze pracowali w Laboratoriach Zachodnich. Ja byłem człowiekiem z zewnątrz, a oni, zanim przydzielono ich do czuwania nad "Sharhą", zdążyli już nasłuchać się o całym projekcie. Wiesz, jacy są O5 - łatwo im udawać ważnych przed personelem z niższym poziomem upoważnienia, a między sobą potrafią wypaplać więcej od wypuszczonego na wolność D z dwudziestoletnim stażem. Ale wracając — na dzień dobry, jak tylko po raz pierwszy wszedłem do tej owalnej sali, spytałem, kiedy zobaczę coś poza aparaturą badawczą. Odpowiedzieli natychmiast, prawie chórem: "Nie zobaczy pan, panie administratorze O6, ponieważ to naraziłoby projekt". I tutaj ujawniło się moje skrzywienie zawodowe — pomyślałem, że jeśli ingerencja w przechowalnię może zagrozić przebiegowi obserwacji, lepiej nie ingerować. Skinąłem tylko głową, nie zadając więcej pytań. Wtedy nie wiedziałem, że "Sharha" rozrośnie się do… takiego formatu. A że dziwnym zbiegiem okoliczności będę z nim dziś w pewnym sensie pracował? Poza granicami mojej wyobraźni.

O6-01: Jak teraz oceniłbyś tę sytuację? Rozumiesz, z perspektywy czasu — owalna "przechowalnia", dziwna, w zasadzie niedopuszczalna tajemniczość? Ech, nienawidzę tego słowa — tajemniczość. Tajemnice nie istnieją!

O6-02: Ale niedopowiedzenia owszem. Zupełnie jak w przypadku "Sharhy". Kiedy byłem tym kierownikiem badań, na dobrą sprawę niczym nie kierowałem. Wszyscy spacerowali przy ekranach i z uwagą śledzili zachodzące zmiany, choć tak naprawdę nie wiedzieli nawet, jak wygląda obiekt ich zainteresowania. Przypominali niańki niańczące niewidzialne dziecko. Ale dałem sobie spokój z dyskusjami, w końcu nie występowały żadne nieprawidłowości. Może gdybym miał wgląd w dokumentację, wiedziałbym, co dokładnie powinienem robić, ale… cóż, po prostu nadzorowałem. Choć w pewnym momencie chciałem nawet spytać, czy takie zachowanie na pewno nie jest częścią jakichś specjalnych czynności przechowawczych, które zapomniano mi wręczyć.

O6-01: Jak długo byłeś jeszcze kierownikiem badań, zanim przeniesiono "Sharhę" do polskiej filii?

O6-02: Przenieśli go trzy dni po skończeniu przeze mnie nadzoru. I teraz siedzi tutaj.

O6-01: To może podsumujmy fakty. Wiemy, że "Sharha" jest…

O6-02: "Samoświadomą platformą roboczą". Wybacz, że wszedłem ci w słowo, po prostu cały czas zastanawia mnie ta nazwa. Bo zasadniczo wszyscy jesteśmy "samoświadomymi platformami roboczymi", wszyscy sporządzamy lub sporządzaliśmy raporty i…

O6-01: Ale nie wszyscy znamy przeszło dwadzieścia języków. "Sharha" sprawuje się znakomicie jako tłumacz. Ogółem pracuje na miarę… jak to nazywają na dole…?

O6-02: Pracownik miesiąca?

O6-01: Właśnie, jak pracownik miesiąca! Niezwykle trywialne porównanie, choć dobrze obrazuje przesłanie.

O6-02: Zastanawia mnie jednak jego umiejętność symulowania cech ludzkich. Porozumiewa się z personelem tak, jakby sam był zwykłym pracownikiem. A w zasadzie takie informacje odczytuję ze Wskaźnika Automatycznego. Bo jesteśmy przecież jedynymi, którzy wiedzą o jego istnieniu. I jeśli chcesz znać moje zdanie — niech tak pozostanie.

O6-01: Mimo wszystko myślę, że moglibyśmy rozważyć rozszerzenie grona osób zaangażowanych. Musimy wiedzieć, co siedzi w naszym domku, tym bardziej że to "coś" zostało podpięte do sieci głównej i w zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie, by napaskudziło, kiedy będzie mieć ochotę.

O6-02: Pod żadnym pozorem. "Sharha" bezwzględnie przebywa teraz pod naszą jurysdykcją, zatem w razie zagrożenia możemy się go pozbyć bez zbędnego szumu.

O6-01: Rozumiem. Powinniśmy jednak o tym jeszcze kiedyś pomówić.

<Usunięto resztę rozmowy>

Wskazania O6-01: Personel zainteresowany badaniami nad "Sharhą" powinien zgłosić się do Administratora O5-██.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Uznanie autorstwa — na tych samych warunkach 3.0 unported