SCP-8727
ocena: +3+x

Kolejny dzień w pracy.

Wchodzę do biura i szybko zdejmuję kurtkę, wieszając ją na haczyku przy drzwiach, po czym siadam przy biurku. Mój kubek na kawę jest pusty. Powinnam ten stan rzeczy zmienić. Ale nie teraz. Muszę zabrać się do pracy, zanim wpadnę w kłopoty. To już trzeci raz w tym miesiącu, kiedy się spóźniam, a wszystko przez ten cholerny śnieg. Nie mogę pozwolić sobie na to, żeby mój szef znów dyszał mi na karku.

Mój komputer uruchamia się. Loguję się do konta RAISA i szybko łączę się z serwerem. W mojej skrzynce odbiorczej pojawia się wiadomość. Oznaczona jako "pilna". Wygląda na to, że kawa będzie musiała poczekać chwilę dłużej. Zawiązuję włosy w kok i otwieram załączony dokument.

SCP-8727

scp-blank.png

Zdjęcie usunięte na rozkaz O5-5.

Identyfikator podmiotu: SCP-8727

Klasa podmiotu: [USUNIĘTO]

Specjalne Czynności Przechowawcze: [USUNIĘTO]

Opis: [USUNIĘTO]









Zastanawiam się, dlaczego to takie pilne. Klikam załączoną wiadomość i otwieram ją.

Od: o5-5@site01.scp.int
Do: alexis.rose@raisa.scp.int
Temat: SCP-8727
Data: 20.02.2020


Zabezpieczać, Przechowywać, Chronić
O5-5


Jeśli O5 chce coś natychmiast zarchiwizować, to przypuszczam, że powinien móc samemu to zrobić od ręki. Ale po co mieliby to archiwizować, skoro usunęli wszystkie informacje? Jaki jest sens tworzenia dokumentacji, której nikt nie może zobaczyć? Może nie powinnam znać odpowiedzi na te pytania. W czasie pracy tutaj nauczyłam się nie zadawać takich pytań. Prowadzi to tylko do dodatkowej papierkowej roboty i tego, że góra się wkurza.

Staram się o tym nie myśleć, umieszczając raport w katalogu obiektów. SCP-8727. Ładna, okrągła liczba.

Pójdę po kawę.






church.jpg





Wracam do komputera i widzę błąd. Wygląda na to, że SCP-8727 już istnieje. Dziwne. Odkładam filiżankę kawy i siadam, zamykając komunikat o błędzie. Wyszukuję SCP-8727 w bazie danych i znajduję raport.

Spoglądam za siebie.

Nikogo tam nie ma.

Pora zabrać się za czytanie.

W czerwcu 1991 roku obiekt został zakupiony przy użyciu aktywów Fundacji, pomimo taktycznej nieistotności statusu jego własności. Tożsamość podmiotu, który autoryzował zakup SCP-8727 pozostaje nieznana.

Z powodu kilku błędów administracyjnych w systemach archiwizacji Fundacji, zakup nieruchomości został odkryty dopiero w połowie stycznia 2020 roku. Badacz Marco Ruiz został przypisany do przeprowadzenia oględzin obiektu.

Po przybyciu na miejsce, Badacz Ruiz wykonał telefon alarmowy do administracji Ośrodka 34, prosząc o uzbrojone wsparcie, zanim łączność została przerwana. MFO Rho-9 ("Search and Rescue") została wysłana do obiektu, aby zapewnić pomoc, ale nie była w stanie zlokalizować bezpośredniego zagrożenia na miejscu.

Obecnie trwają próby zlokalizowania miejsca przebywania Badacza Ruiza.

Znałam Ruiza. Porządny gość. Był dość skrupulatny w przygotowywaniu swoich dokumentów. Szkoda, że coś mu się przytrafiło.

Biorę łyka kawy.

Może uda mi się dowiedzieć trochę więcej o SCP-8727. Ale najpierw muszę się upewnić, że nikt mnie nie obserwuje. Podchodzę do drzwi mojego biura i zamykam je, a następnie zasłaniam rolety. Patrzę na kamerę bezpieczeństwa w lewym górnym rogu mojego biura i wracam do biurka. Jeśli zasłonię ją swoim ciałem, nikt nie będzie w stanie zobaczyć, co robię. Wykonuję kopię zapasową systemu i odłączam kabel LAN, aby nie można było monitorować mojej działalności.

Kontynuuję przeszukiwanie bazy danych, próbując znaleźć jakiekolwiek fragmenty SCP-8727. Przeszukuję logi wyjazdów, paragony zakupowe, rejestry podróży personelu do tego obszaru i inwentaryzacje. Ktokolwiek to ukrył, chciał się upewnić, że nikt tego nie znajdzie. Ale nie tak łatwo mnie zniechęcić.

Po piętnastu minutach myszkowania po bazie danych, znajduję kolejny plik.

Po wstępnym zabezpieczeniu terenu, zezwolono na jego dokładne przebadanie. Budynek kościoła był w stanie nieładu, z widocznymi śladami gwałtownego zajścia, m.in.: kilkoma dziurami po kulach w południowej ścianie od strony cmentarza, śladami spalenizny na suficie ambony oraz poważnymi uszkodzeniami konstrukcyjnymi schodów prowadzącymi do dzwonnicy.

Wewnątrz dzwonnicy kościelnej (na którą udało się wspiąć przy użyciu sprzętu wspinaczkowego) znajdował się duży dzwon zbudowany ze stopu brązu berylowego, ████████████████████. ██████████ ███████ wytwarza pole, w którym ████████ █████████, █████████████████. Pole to rozciąga się na tylną część cmentarza i cały obszar SCP-8727. Zakłócanie lub uruchamianie dzwonu wzmacnia ten efekt, ale nie jest to już możliwe z powodu poważnych uszkodzeń strukturalnych łuku dźwiękowego i klapy spowodowanych agresywnym użytkowaniem. Obecnie badane są sposoby przeniesienia SCP-8727 bez spowodowania całkowitego załamania się konstrukcji.

███████████████████████████████████████████████████████
█████████████████████████████████████████████████████
████████████████████████████████████████.

Oczywiście. Więcej czarnych kwadracików i "usunięto". Współczuję biednym badaczom, którzy nie wiedzą, jak obejść to. To trochę niesprawiedliwe, ponieważ ja pracuję w RAISA, a ci idioci nawet nie wiedzą jak używać Worda.

Podaję swoje uprawnienia głównego administratora i ujawniam ukryte informacje.

Po wstępnym zabezpieczeniu terenu, zezwolono na jego dokładne przebadanie. Budynek kościoła był w stanie nieładu, z widocznymi śladami gwałtownego zajścia, m.in.: kilkoma dziurami po kulach w południowej ścianie od strony cmentarza, śladami spalenizny na suficie ambony oraz poważnymi uszkodzeniami konstrukcyjnymi schodów prowadzącymi do dzwonnicy.
Wewnątrz dzwonnicy kościelnej (na którą udało się wspiąć przy użyciu sprzętu wspinaczkowego) znajdował się duży dzwon zbudowany ze stopu brązu berylowego, oznaczonego jako SCP-8727-1. SCP-8727-1 wytwarza pole, w którym praktyki taumaturgiczne, rytuały i zjawiska o podobnej naturze są neutralizowane. Pole to rozciąga się na tylną część cmentarza i cały obszar SCP-8727. Zakłócanie lub uruchamianie dzwonu wzmacnia ten efekt, ale nie jest to już możliwe z powodu poważnych uszkodzeń strukturalnych łuku dźwiękowego i klapy spowodowanych agresywnym użytkowaniem. Obecnie badane są sposoby przeniesienia SCP-8727 bez spowodowania całkowitego załamania się konstrukcji.

Wewnątrz kościoła znajduje się ręczny włącznik alarmu podłączony do rury w ścianie, która prowadzi do dzwonnicy. Pociągnięcie za uchwyt nie aktywuje SCP-8727-1 i uważa się, że kilka wewnętrznych komponentów systemu zostało uszkodzonych. Zarówno SCP-8727 jak i system alarmu są stosunkowo niedawnymi dodatkami w stosunku do wieku reszty struktury, ponieważ zostały zainstalowane w ciągu ostatnich 100 lat, w przeciwieństwie do szacowanego wieku budynku wynoszącego 300 lat.

Potrzebuję więcej kawy.






handle.png





Szukałam informacji o SCP-8727 przez wiele godzin. Chyba przegapiłam lunch, próbując coś znaleźć. Nie poczyniłam żadnych postępów. Muszę wiedzieć, co to jest. Jestem blisko, czuję to. Może kiedy to rozgryzę, dowiem się, dlaczego tak to ukrywają.

Ale na razie będę szukała dalej.






Cmentarz za SCP-8727 zawiera trzynaście nagrobków z dwunastoma przylegającymi do nich grobami. Piąty grób posiadał ślady naruszania, które powstały przed zabezpieczeniem obiektu, a trumna wykazuje oznaki wewnętrznych uszkodzeń strukturalnych, takich jak zadrapania, głębokie wgniecenia i ślady spalenizny podobne do tych znalezionych wewnątrz kościoła. Jej wieko zostało wyrwane od reszty trumny, odrywając śruby i zawiasy.





Jest już noc. Wszyscy moi współpracownicy już wyszli. A ja szukam czegoś, czego istnienia nie jestem pewien. Czy jestem głupa? Czy marnuję tyle czasu na szukanie tego?

Nie.

Muszę się dowiedzieć, co to jest.




thetruth.jpg



E-mail.

Klikam, żeby go otworzyć.

Od: o5-5@site01.scp.int
Do: alexis.rose@raisa.scp.int
Temat: SCP-8727
Data: 20.02.2020


Zabezpieczać, Przechowywać, Chronić
O5-5




Nie wiem jak odpowiedzieć. To zadanie powinno zająć mi co najwyżej pięć minut, a jednak jestem tutaj prawie cały dzień po tym, jak odmówiłam wykonania rozkazu O5.

Przełykam ślinę z trudem.

Zamykam maila i wracam do szukania więcej informacji o SCP-8727. O5-5 pewnie i tak myśli, że poszłam do domu, więc zajmę się tym jutro.




exhumation.jpg



Minęła godzina, a ja nie jestem bliżej znalezienia czegokolwiek nowego. Może powinnam położyć się spać. Wyłączam monitor komputera i wstaję. Czy mi się wydaje, czy robi się tu gorąco?

Czuję coś.

Czuję… spaleniznę?

Odwracam się.

W moim biurze jest dym.

Kaszlę i wstaję, potykając się o krzesło i przewracając kubek z kawą. Próbuję biec do drzwi. Gdy tylko kładę rękę na klamce, okazuje się, że jest zbyt gorąca i parzy mnie. Krzyczę o pomoc, ale nikt nie odpowiada.

Drzwi stoją w płomieniach, a dym wciąż wypełnia pokój. Jego kłęby wypełniają moje płuca. Systemy przeciwpożarowe nie działają. Działa za to adrenalina. Z nową energią podnoszę krzesło i uderzam nimi o drzwi tak mocno, jak tylko potrafię.

Nawet nie drgnęły.

Próbuję jeszcze raz, tym razem kopiąc z całej siły, ale udaje mi się tylko przypalić swoje ubranie. Dym nadal wypełnia moje płuca. Coraz trudniej mi oddychać. Upadam na kolana, kaszląc, a moje oczy z trudem cokolwiek widzą. Gdy się duszę, słyszę głos zza drzwi.

– Dziękuję za przypomnienie mi, że jeśli chce się coś zrobić porządnie, trzeba to zrobić samemu.

Ciemność pochłania wszystko.













==>









O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Uznanie autorstwa — na tych samych warunkach 3.0 unported