SCP-PL-042
ocena: +9+x

Identyfikator podmiotu: SCP-PL-042

Klasa podmiotu: Euclid

Specjalne Czynności Przechowawcze: Obiekt jest strzeżony przez cztery drużyny zwiadu MFO Gamma-2, po dwie na jedną instancję. Należy nie dopuścić do spotkania się dwóch instancji. Jeżeli do niego dojdzie, konieczne będzie uśmiercenie Alfy. Wzbronione jest zabijanie obu instancji. Po śmierci Alfy należy przeznaczyć pozostałe dwie drużyny pod śledzenie Bety. Ponadto, jeżeli dochodzi do spotkania między instancjami, konieczne jest rozdysponowanie lekarzy MFO wśród przechodniów. Broń musi zostać skonfiskowana i poddana badaniom przez operatorów naukowych.
Nie zaprojektowano sposobu, by w pełni kontrolować czy zabezpieczyć obiekt. Trwają badania. Kierownikiem projektu jest dr ███████ ███████████, przebywająca w mobilnych bazach MFO Gamma-2.

Osoby przydzielone do bezpośredniej pracy z obiektem należy uświadomić o zagrożeniu przez instancje stwarzanym poprzez kontrolę odczuwanego przez daną osobę bólu w czasie widzenia Alfy lub Bety.

Opis: SCP-PL-042 to zjawisko, na które składają się interakcje pomiędzy dwoma instancjami: SCP-PL-042-A (alfa) i SCP-PL-042-B (beta). Alfa to około 30-letni mężczyzna o szczupłej budowie ciała; mierzący około 182 [cm] wzrostu i ważący około 80 [kg]. Mężczyzna ma krótkie jasnobrązowe włosy, brak widocznego zarostu, piwne oczy i ubiera się w stylu galowym z lat 20. XX wieku. Beta jest 18-letnim mężczyzną o wątłej budowie ciała; wzrostem odpowiada Alfie, lecz masa ciała instancji oscyluje na poziomie ok. 56 [kg]. Nie rozpoznano innych różnic między elementami obiektu, oprócz różnych rysów twarzy.

Zachowanie SCP-PL-042 nie odbiega od norm dopóty, dopóki instancje nie znajdą się w centrum miasta (dowolnego). Jeżeli zajdzie taka sytuacja, instancje będą podchodziły do wybranych, dorosłych osób, które zostaną uznane za "wartościowe" na podstawie krótkiej analizy zachowania (tendencja: spośród 20 osób, 12 to mężczyźni), i będą zachęcały je do udziału w "spektakularnej grze z niewyobrażalnie wysoką stawką". Część osób zwykle odmawia, co prowadzi do założenia, iż zachęcanie samo w sobie nie jest anomalne. Po zebraniu od 5 do 7 osób, zostaną one sprowadzone w miejsce jak najbliżej geograficznego centrum miasta, a następnie Beta przeprowadzi dla nich krótką rozgrzewkę. Wtedy elementy wycofają się na dystans około pięćdziesięciu metrów, a Beta obróci się twarzą ku zebranym uczestnikom wydarzenia. Alfa gwałtownym ruchem wyciągnie z kieszeni marynarki ok. 250 [cm] strzelbę jednolufową, którą ustawi na prawym barku Bety. W ciągu następnych dziesięciu sekund zacznie oddawać śmiercionośne strzały śrutem (również pobieranym z kieszeni; szybkość oddawania strzałów: 8—10/60s) w kierunku zebranych uczestników.
Nie rozpoznano, w jaki sposób Alfa może wyciągnąć broń o takich rozmiarach z tak mało pojemnej kieszeni. Trwają badania mające określić prawdopodobne rozwiązania.

Nieznane jest także prawdopodobieństwo postrzelenia uczestnika (zazwyczaj skutkujące natychmiastowym zgonem ofiary). Alfa może trafiać i uciekających uczestników, i niezwiązanych z wydarzeniem przechodniów, a najdalsze zarejestrowane postrzelenie miało miejsce na dystansie dzielącym go od ofiary o ponad 400 metrów. Jeżeli uciekające ofiary znajdą się poza polem rażenia Alfy, obie instancje biegiem za nimi ruszą i tak szybko, jak tylko będzie to możliwe, Alfa zacznie oddawać kolejne strzały. Gra kończy się w momencie, kiedy zastrzeleni zostaną wszyscy uczestnicy wydarzenia bądź ci, którzy przetrwali, opuszczą granice miasta. Wtedy Alfa schowa strzelbę i bez słowa przybije "piątkę" Becie, następnie oboje zapalą cygara i zaczną umawiać się na następne "łowy". Po wypaleniu cygar, instancje niezależnymi drogami skierują się do następnego miasta. Mogą umówić się na polowanie za dwa dni, za miesiąc, a nawet za dwa lata. W międzyczasie oboje będą uczestniczyli w codziennym życiu wybranego miasta, najwyraźniej celowo unikając kontaktu ze sobą do czasu rozpoczęcia wydarzenia.

Instancje uśmiercone mogą być wyłącznie tymczasowo; prędzej czy później zawsze dochodzi do ich kolejnego spotkania. Instancja uwięziona dozna zgonu wskutek nagłego zatrzymania akcji serca; nie będzie można jej odratować. Instancje są nadzwyczaj skore do uciekania z pola widzenia śledzących je operatorów, analiza takowych ucieczek wskazuje na inną, anormalną właściwość obiektu. Niewiadomą stanowi, czy efekt ten jest świadomą reakcją instancji, czy zdolnością pasywną.

Próba namówienia agent ████ ███ do uczestnictwa w łowach przez SCP-PL-042:

[Kamera w oku agent rejestruje podchodzące do niej instancje obiektu; uśmiechnięte jednocześnie zdejmują kapelusze i się kłaniają].

Alfa: Najszczersze wyrazy ubolewania, moja droga.

Agent ███: Słucham?

Alfa: Bardzo panią przepraszam, że dopiero teraz.

Agent ███: Co to znaczy?

Alfa: Dopiero w tym momencie otrzymuje pani od losu szansę na szampańską i nieskończenie atrakcyjną przygodę. Czy chciałaby pani skorzystać z naszej propozycji?

Beta: Oczywiście wszystko za darmo, a nagroda… ho!

Agent ███: I na czym miałoby to polegać?

Beta: Na wszystkim, co najlepsze w życiu, moja pani!

Alfa: To jak? Gotowa na szaloną odmianę rutyny?

Agent ███: Nie podoba mi się, że wydaje się wam, iż cokolwiek o mnie wiecie. Tak więc, przykro mi, panowie, ale spasuję.

Alfa: Och! Moja droga pani! To nie było naszym zamierzeniem! Parafrazując nasz tok myślowy: nawet najlepsze życie pod słońcem jest niczym w porównaniu z tym doświadczeniem, o!

[Agent wzrusza ramionami i odwzajemnia uśmiech. Powtarza, że nie jest zainteresowana udziałem w "doświadczeniu". Instancje kilkakrotnie próbują jeszcze zmienić zdanie agent — bez skutku].

Notatki Dodatkowe: Obie instancje traktują się z prawdziwym szacunkiem, mianując się per "pan", nigdy nie wykorzystując imion ani nazwisk. Instancje nie atakują osób, które nie zostały wybrane do udziału w łowach, ani tych, które nie zgodziły się na uczestnictwo w nich, aczkolwiek przypadkowe postrzelenia (niekontrolowany rozprysk śrutu na dalszych dystansach) o różnym stopniu dotkliwości nie są zjawiskiem rzadkim. Łowy budzą zainteresowanie przechodniów, którzy nie uczestniczą w łowach, jednak jest to efekt wyraźnie anormalny, gdyż przechodnie dzielą się na osoby, które albo dopingują "łowcom", albo uciekającym; nikt nie przejawia obaw o własne albo cudze bezpieczeństwo, o ile nie zostaje postrzelony.

W związku z powyższym, Fundacja przez wiele lat była nieświadoma działalności dzisiejszego zjawiska SCP-PL-042. Osoby postrzelone, które przeżywały, najczęściej trafiały do szpitali psychiatrycznych. Nasza organizacja dowiedziała się o obiekcie, kiedy dwóch pracowników podczas przerwy na kawę zostało nieśmiertelnie postrzelonych w Warszawie, w roku 1960. Badania tej anomalii opierały się na prostym wnioskowaniu z procesu, który dekonspirował działalność obiektu; dzisiaj już wiadomo, że ból fizyczny o odpowiednim natężeniu niweluje nieświadomość zagrożenia stwarzanego przez SCP-PL-042.

Notatki kpt. █████, dow. MFO G2 (1966—1972):

[02.11.1967] Kazałem zwiadowcom nie odstępować instancji nawet na krok. Okazuje się, że nieświadoma bycia śledzoną Beta przypadkowo zgubiła ogon trzech doświadczonych operatorów w Łodzi! Pół godziny później dzwoni do mnie porucznik D██████████. Mówi, że Alfa zapytała się go o drogę do jakiegoś hotelu(?!), oczywiście nie był w stanie wskazać drogi, bo on nie tutejszy. Instancja wzruszyła ramionami i zaczęła się pytać wszystkich naokoło o drogę. Jakimś kurewsko zajebistym sposobem zgromadziła wokół siebie cały jebany tłum i.

[21.02.1968] Dziękuję, dziękuję. A teraz wsadź sobie ten jebany papierek w sam środek…

[28.08.1971] Wyrzuciłem palanta z formacji.

[03.01.1972] No i oczywiście oddano mu dowództwo. Pierwsze co (zawistny ch…), kazał mi — tak, mi osobiście — zakuć Alfę w kajdany i "wreszcie" zabezpieczyć czterdziestkę dwójkę. Znokautowałem Alfę za pomocą pistoletu, założyłem kajdanki, wrzuciłem do bagażnika, a potem na "autostradę" do Paczkowa.

[09.01.1972] Zostałem wycofany do cywila. Nie będę tego nawet komentował. Przyjechałem do bazy, nadąsany bałwan jak panisko podchodzi do samochodu, ja już gotów pokazać mu, jak operator ma działać, otwieram bagażnik, i chuj! Mężczyzna nie żyje. Serce nagle mu stanęło. Ot tak. Wielki pan major oczywiście robi ze mnie ostatniego frajera i przydziela za biurko. Sześć dni później zwiadowca donosi o polowaniu w Białymstoku. Spostrzeżono obie instancje. Żyły! Pierwsze co, wezwanie przez komitet. Staję przed stadkiem biurowych i muszę się ponownie tłumaczyć. Nie mija pół godziny, a oni już wieeedzą, co się tam stało. Zamordowałem niewinnego człowieka, bo nie potrafiłem ująć Alfy! Kop w dupę i do cywila. Przysięgam przed czymkolwiek, co może mnie słuchać, że na miliard pierdolonych procent złapałem Alfę i wrzuciłem do bagażnika. To był Alfa! Nie ma innej opcji, składałem pieprzoną przysięgę i zamierzałem jej dotrzymać, nie zrobiłbym celowo krzywdy żadnemu cywilowi! Na szczęście za chwilę o wszystkim już zapomnę…

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Uznanie autorstwa — na tych samych warunkach 3.0 unported