SCP-PL-117
ocena: +5+x

Identyfikator podmiotu: SCP-PL-117

Klasa podmiotu: Euclid

Specjalne Czynności Przechowawcze: Obszar objęty anomalią został ogrodzony metalowym płotem pod napięciem trzy (3) metry [m] od granicy oddziaływania anormalnego oraz musi być monitorowany dwadzieścia cztery (24) godziny [h] na dobę. Wokół obszaru utworzono cztery (4) posterunki stanowiące jedyne wejścia do środka. Posterunki mają za zadanie monitorować otoczenie obiektu w poszukiwaniu osób postronnych, mogących nawiązać kontakt z obiektem. W ciągu dnia teren musi być patrolowany przez dwa (2) zespoły strażników wyposażonych w umundurowanie jednej z popularnej w okolicy firm ochroniarskich, po dwie (2) osoby na zespół. Nie zaleca się pozostawiania funkcjonariuszy ani innego personelu samotnie wokół strefy zamkniętej podczas fazy aktywnej SCP-PL-117.

W celach zapobiegawczych dokładny obwód oddziaływania anomalnego obiektu został wyznaczony za pomocą słupków wskaźnikowych. Podczas fazy aktywnej bramy przy posterunkach muszą pozostać zamknięte.

phpLysausAM.jpg

SCP-PL-117 podczas dnia.

Opis: SCP-PL-117 to zalesiony obszar o powierzchni ████ metrów kwadratowych [m2] zlokalizowany w województwie Podlaskim. Teren miał być pierwotnie zagospodarowany jako park z ośrodkiem wypoczynkowym dla działaczy partyjnych PZPR. Obiekt został zabezpieczony przez Fundację w roku 19██ po licznych doniesieniach o zjawiskach paranormalnych występujących w pobliżu obszaru.

Anomalia obiektu aktywuje się codziennie dokładnie pół godziny po zachodzie Słońca i zanika następnego dnia pół godziny przed wschodem Słońca.1 Podczas fazy anomalnej cały teren zostaje spowity przez gęstą czarną mgłę sięgającą nieco ponad korony drzew. Analiza wykazała iż zjawisko to nie ma podłoża materialnego, aczkolwiek jest zdolne do pochłaniania nawet najsilniejszych strumieni świetlnych na odległość jednego (1) metra od źródła. Anomalia wydaje się być ciałem statycznym w przeciwieństwie do zwyczajnej mgły która przez cały czas porusza się. Można z tego wywnioskować iż anomalny twór nie jest w rzeczywistości mgłą. Badania wciąż trwają.

Osoby znajdujące się w pobliżu strefy zamkniętej przy dłuższym okresie czasu często miewają stany lękowe. Stany te mogą zostać pogłębione jeżeli samotna osoba będzie przez dłuższy czas wpatrywała się w głąb mgły. Zazwyczaj podmioty wyrażają chęć dołączenia do grupy ludzi bądź znalezienia się w odległości którą osoby uznają za komfortową. Zdaniem naukowców zjawisko to nie jest wywołane działaniem obiektu, lecz uwarunkowane jest przez ludzką psychikę.

W odległości jednego (1) metra [m] od granicy strefy podmioty zgłaszają nieprzyjemne uczucie mrowienia całego ciała. Efekt ten nie posiada podłoża psychicznego jak wymieniony poprzednio. Dreszcze są krótkotrwałe, aczkolwiek silne w stopniu powodującym silny dyskomfort. Nie znaleziono przyczyny ich występowania.

Jednostki które wejdą do wnętrza strefy całkowicie znikają zaledwie kilka sekund po przekroczeniu granicy anormalnej mgły. Znika zarówno osoba jak i cały posiadany przez nią sprzęt monitorujący, lokalizujący oraz inny ekwipunek. Połączenie ze sprzętem który zostaje zabrany przez testerów zostaje całkowicie zerwane pomimo iż przed zniknięciem działał bez najmniejszych usterek. Urządzenia przeprowadzone na kablu zostają w nieznany sposób oderwane.

Po czasie określonym na początku niniejszego raportu anomalia zanika stopniowo rozrzedzając się w przeciągu dziesięciu (10) sekund [s], w czasie których wszelkie oddziaływanie nadnaturalne zanika. Urządzenia monitorujące wysłane w ten czas do strefy nie wykazują nic szczególnego, poza szybko zanikającą mgłą. Dokładne oględziny terenu mające na celu odnalezienie zaginionych osób każdorazowo kończą się niepowodzeniem. Z obserwacji wynika iż anomalia nie oddziałuje na zwierzęta znajdujące się na terenie. Mimo tego, sprzęt lokalizujący oraz nagrywający ulega samoistnemu wyłączeniu z nieznanych przyczyn. Podobna sytuacja tyczy się jednostek samobieżnych w postaci wszelkiego rodzaju robotów.

Dodatek: Przypadek odratowanej osoby.

Tester D-3684 jest na tę chwilę jedyną osobą, którą udało się odratować z wnętrza SCP-PL-117. Osobnik został przypięty do masywnego kołowrotku za pomocą szelek, a następnie wyciągnięty dwie (2) sekundy [s] po wejściu do wnętrza anomalii. Jest to dotychczasowo jedyny eksperyment zakończony powodzeniem, poprzednie próby kończyły się zniknięciem testera przy lub bez przypadków uszkodzenia szelek. Podmiot D-3684 został przesłuchany natomiast w celu uzyskania najrzetelniejszych wniosków z obserwacji testerowi podano preparat [ZMIENIONO].

<Początek logu>

Dr █████: Opowiedz zatem co widziałeś.

D-3684: Więc tak. Po wejściu we mgłę w zasadzie nie widziałem nic, nawet swojego ciała. Mgła była dziwnie sucha, ale nie dusiła. Jakby jej tam w ogóle nie było. Po kilku krokach mgła zrzedła a ja znalazłem się w jakimś lesie. Na początku pomyślałem że to ten sam las do którego wszedłem, ale drzewa były takie jakby… ciemniejsze, chudsze, prostsze.

Dr █████: Widziałeś coś jeszcze w tym lesie? Napij się, pewnie dawno nie przyjmowałeś płynów. (podaje D-3684 karafkę z wodą zawierającą preparat [ZMIENIONO]) Mam nadzieję że lubisz lemoniadę.

D-3684: Dzięki wielkie. (nalewa odrobinę cieczy do szklanki po czym pije). Słodka, lubię taką. Co to… a tak. Las. Była noc. Nie widziałem nieba, liście były bardzo gęste. Szedłem przez cały czas ścieżką, taką samą jaka była przed wejściem do lasu. Przeszedłem chyba kilkaset metrów w linii prostej. Zapomniałbym. Zwierzęta. W lesie było dużo zwierząt. Sarny, dziki, jelenie, wilki. Wszystkie one wydawały się być neutralne, patrzały się na mnie… a ich oczy… doktorze to nie było normalne, oczy były wielkie jak piłki tenisowe… przypominały ludzkie, ale pozbawione były koloru… Jak białe kule z czarnym wnętrzem odsłoniętym przez wielką dziurę…

Dr █████: Coś jeszcze z tymi zwierzętami?

D-3684: Było ich dużo. Za dużo zwierząt. Jakby ktoś zabrał z kilkunastu lasów i zebrał w jednym. Tłoczyły się między sobą. Wychodziły z ciemności jakby się z niej wyłaniały. Patrzały na mnie… nawet wydawało mi się że zaczęły tarasować mi drogę. Uciekłem po prostu.

Dr █████: Biegłeś?

D-3684: Tak. (bierze kilka łyków) Biegłem przez dłuższą chwilę aż wyszedłem z lasu…

Dr █████: D-3684, opowiedz jak zachowywała się lina przypięta do twych szelek.

D-3684: Lina? Była lekko naciągnięta, ale z łatwością się rozwijała. Jakby kołowrotek reagował na mój ruch.

Dr █████: Hmm… (zapisuje w notatniku) Dobrze, opowiadaj dalej. Pij, nie krępuj się. W razie czego dolejemy.

D-3684: (bierze duży łyk) Dobra, wybiegłem z lasu. Mogłem zobaczyć go z zewnątrz. Był niczym prosta ściana czarnych drzew. Zwierzęta znikły. Po prostu rozpłynęły się w powietrzu. Właśnie, co do powietrza. Było czyste, bardzo świeże i chłodne jak o poranku. Musiałem się zaciągnąć… tak świeżego nigdy nie czułem. Niebo było kolorowe, czerwony, błękitny i pomarańczowy jednocześnie. To był wschód słońca. Widziałem je, było takie… ciepłe. Nie raziło w oczy. Ścieżka kończyła się na nasypie kolejowym. Tory ciągnęły gdzieś daleko poza horyzont, wyglądało to jak równina. Wracając do ścieżki, urywała się pod wrakiem pociągu. Nie był to jakiś stary parowóz, tylko jeden z tych nowoczesnych co to mają taki opływowy kształt. Z pociągu został tylko zardzewiały wrak. Wyglądało to bajecznie, wrak a za nim wschodzące słońce… (bierze łyk, po czym nalewa sobie napoju z karafki do pełna)

Dr █████: Mów dalej…

D-3684: Tak, pooglądałem trochę wrak, został tylko zardzewiały szkielet. Nie było nawet siedzeń… Jakby w ogóle ich nie było. Słońce wschodziło dosyć szybko, nie było to normalne. Niebo zaczynało się robić błękitne, zorza znikała. (bierze łyk) Nigdzie nie było chmur co ciekawe. Ale najlepsza rzecz była za wrakiem…

Dr █████: W takim razie opowiedz.

D-3684: Za wrakiem był stok. Zejście niezbyt mocno nachylone, ziemia była gładka jakby ją ktoś rozwałkował. Porośnięta jasnozieloną krótką trawą. Na dole stoku… było pobojowisko. Pełno czołgów wszelakiego rodzaju pokrywało całą równinę aż po horyzont. Stare wraki, ułożone we wszystkie strony i na różne sposoby…

Dr █████: Widziałeś coś szczególnego w nich?

D-3684: Tak, ja… trochę rozbolała mnie głowa… Dostanę jeszcze pić? Albo tabletkę przeciwbólową…

Dr █████: Dostaniesz tyle tabletek i lemoniady ile chcesz, tylko skończmy. Więc było coś szczególnego w tym pobojowisku?

D-3684: Z… znaczy było. Wiele pojazdów zwrócone było w jedną stronę, znaczy celowały, tak, celowały, jakby zostały zniszczone podczas ostrzału… Niektóre pojazdy zdawały się uciekać i wtedy coś ich dopadło. Chyba wiem w co strzelały…

Dr █████: Słucham.

D-3684: Po prawej stronie, tak lekko na ukos… była wielka metalowa kopuła. Była po prostu ogromna, zrobiona jakby ze srebra, odbijały się od niej promienie słońca. Chciałem zejść ze stoku, ale lina nagle się naprężyła i upadłem na ziemię, lina ciągnęła mnie z powrotem do lasu. Najlepsze było to że trawa nie brudziła mi ubrania, podobnie jak ziemia. Nie miałem nawet draśnięcia (pokazuje ręce). Zostałem pociągnięty do lasu, w którym było bardziej widno, słońce było już wysoko nad horyzontem. Zwierzęta znowu się pojawiły. Dalej się na mnie patrzyły… W końcu zauważyłem kątem oka mgłę i wiedziałem że zaraz wrócę. Poczułem dreszcze, zobaczyłem ciemność i znalazłem się z powrotem u was…

Dr █████: Dobrze, te informacje są niezwykle pomocne. Dobra robota, D-3684, bardzo się przysłużyłeś dalszym badaniom. Zostanie Ci to wynagrodzone.

D-3684: A, doktorze, jeszcze jedno… Przepraszam, przez ten ból głowy nie myślę… Przed wciągnięciem w mgłę…

Dr █████: Tak?

D-3684: Zwierzęta… to było dziwne…

Dr █████: Co z nimi?

D-3684: Sarna, ta co była najbliżej…

Dr █████: Hmm?

D-3684: Ona… stanęła wyprostowana na tylnych kończynach…

<Koniec logu>

Wnioski: Zeznanie D-3684 jest najbardziej owocnym faktem zdobytym przy badaniach nad SCP-PL-117. Zarządzono kolejne wysyłanie pracowników klasy D do wnętrza anomalii w celu pozyskania nowszych informacji. Tester został jeszcze kilkakrotnie wypytany o to co widział, każdorazowo opowiadał to samo.

Notatka: D-3684 nie ściemniał, wypił tyle tego świństwa że jakbym go spytał opowiedziałby mi wszystkie swoje hasła i tajemnice. Przyda nam się jeszcze, myślę że możemy go tam wysłać drugi raz, tylko tym razem z cięższym sprzętem. —Dr █████

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Uznanie autorstwa — na tych samych warunkach 3.0 unported