Identyfikator podmiotu: SCP-PL-395
Klasa podmiotu: Euclid
Specjalne Czynności Przechowawcze:
SCP-PL-395 jest przechowywany w suchym doku Ośrodka PL-26 na terenie dawnej bazy wojskowej w Świnoujściu. Brama doku pozostaje zamknięta przez całą dobę z wyjątkiem zatwierdzonych procedur badawczych lub logistycznych. W Ośrodku PL-26 stacjonuje Mobilna Formacja Operacyjna Epsilon-12 „Bursztyn” oraz dwa niszczyciele klasy Arleigh Burke bez bandery i oznaczeń, prowadzące stały patrol morski w odległości nie mniejszej niż 3 mile morskie od wejścia do portu.
Wejście do wnętrza SCP-PL-395 dozwolone jest wyłącznie za zgodą dyrektora Ośrodka PL-26 w ramach zatwierdzonych procedur badawczych. Każdy członek personelu wchodzący do wnętrza obiektu musi być wyposażony w miernik czasu ekspozycji i pozostawać w łączności radiowej z oficerem dyżurnym. Obowiązują następujące progi czasowe:
| Czas ekspozycji | Procedura |
| 0–5 min | Standardowe środki ostrożności. Obserwacja po wyjściu przez 1 godzinę. |
| 6–10 min | Natychmiastowe podanie środków amnezyjnych klasy A. Obserwacja psychologiczna przez 24 godziny. |
| 11–20 min | Natychmiastowa izolacja podmiotu. Podanie środków amnezyjnych klasy D. Obserwacja przez 72 godziny. W ok. 10% przypadków możliwe jest częściowe odwrócenie synchronizacji. |
| Powyżej 20 min | Podmiot uznaje się za trwale zsynchronizowanego. Stosuje się Protokół Terminacji lub przekwalifikowanie jako podmiot badawczy za zgodą dyrektora Ośrodka. |
W przypadku opuszczenia doku przez SCP-PL-395 należy go natychmiast zatopić dostępnymi środkami. Po zatopieniu wrak należy przetransportować do Ośrodka PL-26 w ciągu 24 godzin. Cały personel uczestniczący w operacji pościgowej podlega obowiązkowej 72-godzinnej obserwacji psychologicznej po zakończeniu kontaktu z obiektem.
Opis:
SCP-PL-395 to okręt podwodny ORP Orzeł – jednostka typu Orzeł zbudowana w stoczni De Schelde w Vlissingen (Holandia), wodowana w 1938 roku i wcielona do służby w Polskiej Marynarce Wojennej w styczniu 1939 roku. ORP Orzeł zaginął na Morzu Północnym w czerwcu 1940 roku podczas patrolu bojowego pod dowództwem kmdr. ppor. Jana Grudzińskiego. Ostatni potwierdzony kontakt radiowy miał miejsce 23 maja 1940 roku. Okoliczności zaginięcia nie zostały wyjaśnione przez Polską Marynarkę Wojenną ani żadną inną oficjalną instytucję. SCP-PL-395 został pozyskany przez Fundację 18 czerwca 1940 roku (szczegóły w Dodatku 1).
Obiekt nie wykazuje oznak degradacji fizycznej charakterystycznych dla okrętów podwodnych po wieloletniej eksploatacji. Pomieszczenia wewnętrzne utrzymują stałą temperaturę 22°C bez działającego systemu grzewczego. Okręt posiada sprawne zasilanie elektryczne mimo rozładowanych baterii akumulatorowych i niedziałających silników spalinowych. Wszelkie próby demontażu lub celowego uszkodzenia kadłuba i wyposażenia skutkowały samoistnym przywróceniem struktury do stanu wyjściowego w ciągu 24 godzin, niezależnie od skali zniszczeń.
Głównym zjawiskiem anomalnym SCP-PL-395 jest stopniowe i w zaawansowanych stadiach nieodwracalne przejęcie tożsamości osób przebywających wewnątrz jednostki, określane roboczo jako „synchronizacja świadomości” lub „Efekt Orła” (szczegółowy opis procesu w Dodatku 4). Efekt jest szczególnie nasilony w przedziale dowodzenia, lecz odnotowano go we wszystkich przedziałach okrętu jak i w jednym przypadku poza okrętem. Osoba, która osiągnęła finalną fazę synchronizacji, trwale przyjmuje tożsamość jednego z członków historycznej załogi ORP Orzeł lub tożsamość przez obiekt wygenerowaną (patrz Notatka Badawcza NB-1A, Dodatek 2).
Od momentu pozyskania obiektu Fundacja utraciła w wyniku synchronizacji łącznie 19 pracowników (stan na rok 1995). Nie wiadomo, ile tożsamości SCP-PL-395 jest zdolny utrzymywać jednocześnie ani czy liczba ta jest ograniczona.
Dnia 18 czerwca 1940 roku okręt zwiadowczy Fundacji typu Osiris wykrył nienaturalne zakłócenia elektromagnetyczne na obszarze centralnego Morza Północnego w trójkącie między Szetlandami (na północy), Orkadami (na zachodzie) a szkockim półwyspem Grampian (na południu), w odległości ok. 75 mil morskich na wschód od Fraserburgh. Zakłócenia miały cykliczny charakter i modulację wskazującą na obecność wojskowych urządzeń nadawczych. Po analizie wzorca transmisji stwierdzono, że część zakłóceń zawierała fragmenty zaszyfrowanego sygnału SOS, możliwego do powiązania z kryptonimem ORP Orzeł.
MFO Epsilon-12 „Bursztyn” przy wsparciu okrętu Fundacji zlokalizowała obiekt wiszący w toni na głębokości ok. 8 metrów, z przechyłem 8° na burtę lewą, na pozycji 58°01'N, 00°02'E. Kadłub nie wykazywał zewnętrznych uszkodzeń. Struktura kadłuba wykazywała nienaturalne odbicia radarowe niepasujące do żadnego zgromadzonego wzorca sygnatur okrętów podwodnych.
Operacja odzyskania trwała 18 godzin i zakończyła się przetransportowaniem obiektu do Ośrodka PL-26 w Świnoujściu. Cały personel operacji poddano kwarantannie i obserwacji psychologicznej. U trzech członków odnotowano przejściowe zaburzenia tożsamościowe, które ustąpiły po podaniu środków amnezyjnych klasy A.
Na moment pozyskania okręt był pusty. Nie odnaleziono śladów załogi ani szczątków biologicznych.
Notatka: Pozycja pozyskania (58°01'N, 00°02'E) nie wynika z żadnej możliwej trajektorii z ostatniej odnotowanej pozycji nawigacyjnej okrętu (56°33'N, 00°51'E, godz. 03:04 dnia 8.06.1940). Odległość między tymi punktami wynosi ok. 165 km w kierunku północno-północno-wschodnim. Okręt przemieścił się na tę odległość w nieznanym czasie między 8 a 18 czerwca 1940 roku, bez działających silników i bez załogi.
Incydent 1 - 06/02/1941
Podczas planowej inspekcji technicznej SCP-PL-395 technik I stopnia M. Kaźmierczak wszedł do przedziału dowodzenia w celu oceny stanu aparatury sterowania. W przedziale spędził 23 minuty, przekroczenie bezpiecznego progu ekspozycji wynikało z awarii nadajnika czasu, który nie wydał sygnału alarmowego. Przyczyna awarii nie została ustalona.
Po opuszczeniu obiektu technik Kaźmierczak przestał reagować na polecenia personelu. Badanie medyczne wykazało anomalne zmiany fizjologiczne: temperatura głęboka ciała podmiotu spadła do stałej wartości 4°C, a z jego dróg oddechowych odessano łącznie 1,8 litra lodowatej wody morskiej o zasoleniu charakterystycznym dla Morza Północnego, pomimo faktu, iż podmiot cały czas swobodnie oddychał powietrzem atmosferycznym w doku. W fałdach jego odzieży roboczej zabezpieczono drobiny dennego mułu oraz smaru maszynowego.
Podmiot posługiwał się wyłącznie przedwojenną terminologią marynarską, przedstawiając się jako „mat maszynowy Stanisław Wojciechowski”. W historycznych listach załogi ORP Orzeł nie figuruje żaden marynarz o tym nazwisku. Przez kolejne trzy doby podmiot wielokrotnie podejmował gwałtowne próby powrotu na pokład SCP-PL-395, wykonując bezwiedne, spazmatyczne ruchy dłoni imitujące zaciskanie zaworów. Monotonnie szeptał przy tym komunikat: *„Uzupełnienie strat marszowych. Stanowisko obsadzone. Wojna trwa”*. Był to pierwszy przypadek wykazujący, że synchronizacja generuje bezwzględny imperatyw powrotu na okręt. Środki amnezyjne klasy D nie przyniosły efektu. Podmiot terminowany w czwartej dobie z uwagi na postępującą martwicę tkanek wywołaną anomalią termiczną.
W kajucie dowódcy podczas incydentu odnaleziono prywatny dziennik kmdr. ppor. Grudzińskiego, nieodnotowany podczas pierwotnej operacji pozyskania (transkrypt w Dodatku 3).
Notatka Badawcza NB-1A
Przypadki synchronizacji z tożsamością niezgodną z historycznym składem załogi ORP Orzeł odnotowano w 4 na 5 przypadków synchronizacji. Obowiązująca hipoteza robocza zakłada, że SCP-PL-395 po osiągnięciu wewnętrznej pojemności odpowiadającej liczebności historycznej załogi (60 osób) zaczyna anomalnie generować nowe tożsamości, traktując personel Ośrodka jako poborowych mających uzupełnić straty wojenne. Weryfikacja tej hipotezy nie jest możliwa bez ustalenia łącznej liczby tożsamości aktywnie utrzymywanych przez obiekt, czego dotychczasowe metody badawcze nie pozwalają potwierdzić.
Incydent 2 - 06/02/1991:
W dniach 04–05/02/1991, w związku z międzynarodowymi traktatami rozbrojeniowymi i formalnym zakończeniem Zimnej Wojny, systemy nasłuchowe SCP-PL-395 zaczęły masowo przechwytywać cywilne oraz wojskowe pasma radiowe nadające komunikaty o globalnym odprężeniu i demilitaryzacji. Analiza późniejsza wykazała, iż obiekt zinterpretował te doniesienia jako wrogą dezinformację i sabotaż psychologiczny.
O godzinie 02:45 SCP-PL-395 samoczynnie uruchomił silniki diesla i wystrzelił torpedę ćwiczebną (która w sposób anomalny zmaterializowała ładunek bojowy) bezpośrednio w betonową bramę doku. Po jej zniszczeniu obiekt dał całą naprzód i mimo ostrzału ze strony straży Ośrodka wypłynął w morze, zanurzając się na głębokość 8 metrów. W pościg wysłano patrole MFO Epsilon-12 „Bursztyn”.
Po 47 godzinach obiekt zlokalizowano. Urządzenia hydroakustyczne MFO zarejestrowały, że wokół okrętu panował nienaturalny chaos akustyczny – sonar odbierał setki fantomowych eksplozji, szumów nieistniejących śrub i sygnałów storpedowanych jednostek. SCP-PL-395 prowadził samotną, zaciekłą walkę z całkowicie wygenerowanym przez samego siebie, niewidzialnym wrogiem. Obiekt został zatopiony przez MFO po zignorowaniu prób kontaktu. Po przetransportowaniu wraku do Ośrodka SCP-PL-395 odtworzył się do stanu wyjściowego w ciągu 19 godzin.
W kajucie dowódcy znaleziono następującą notatkę:
Data: 08/06/1940
*Rękopis wykonany atramentem na zmurszałym papierze. Charakter pisma, terminologia i styl zgodne z dokumentami dowódcy okrętu z okresu 1939–1940.*
Stanowiska bojowe obsadzone. Mechanizmy napędowe odpowiadają na polecenia, aparaty sterowe w pełnej sprawności, głębokościomierz funkcjonuje prawidłowo. Kurs marszu ustalony. Oczekujemy na rozkaz wyjścia z redy w morze.
Słyszę obcych. Ich kroki niosą się echem po kadłubie. To nie jest krok marynarski, stąpają twardo, niczym na lądzie. Wykazują głębokie zagubienie. Jestem przeświadczony, iż wskażę im należne miejsce oraz rygor.
Słyszę przez iskiernika, iż na lądzie ogłoszono kapitulację ducha. Rozprawiają o pokoju, jakby walka mogła się kiedykolwiek zakończyć. To oczywista prowokacja nieprzyjaciela, mająca na celu osłabienie czujności floty. Nie damy się zwieść. Jeśli świat zapomniał, czym jest żołnierski rygor, „Orzeł” mu o tym przypomni.
Rozkazu zatrzymania okrętu nie przyjmuję do wiadomości i takowego nie wykonam. Powierzona nam misja dziejowa nie została dotąd sfinalizowana. „Orzeł” wyszedł na dozór bojowy i z dozoru powraca wyłącznie po bezwzględnym dopełnieniu żołnierskiego obowiązku. To jest żelazne prawo morza.
Nie leży w waszej mocy zatrzymać jednostki Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.
dowódca okrętu kmdr ppor. J. Grudziński
Okręt Rzeczypospolitej Polskiej „Orzeł”
W wyniku incydentu podjęto decyzję o zmianie czynności przechowawczych, oraz zmianie klasyfikacji na Euclid.
Incydent 3 - 12/06/1995:
Sierżant Stefan „Kotwica” Zawisza, członek MFO Epsilon-12 „Bursztyn” pełniący wartę zewnętrzną w odległości ok. 50 m od bramy doku, zgłosił przez radio anomalne odgłosy wydobywające się z wnętrza suchego kadłuba SCP-PL-395. Personel techniczny zidentyfikował je jako sekwencje alfabetu Morse'a, jednakowoż dźwięk nie był mechaniczny – przypominał on odgłos kilkudziesięciu ludzkich gardeł, które w idealnej, nienaturalnej synchronizacji brały głęboki oddech i z sykiem wypuszczały powietrze przez nieszczelności poszycia. Dekodowanie potwierdziło powtarzający się komunikat: *„Wachta dziobowa gotowa, oczekuje rozkazu”*. Sierżant Zawisza nie miał bezpośredniego kontaktu z wnętrzem obiektu przez poprzednie 96 godzin.
W ciągu czterech godzin od incydentu sierżant Zawisza podjął próbę siłowego wejścia do doku przez boczne wejście serwisowe. Podmiot znajdował się w stanie głębokiej katatonii sensorycznej, jego tętno spadło do 32 uderzeń na minutę, a skóra na dłoniach zaczęła pękać i broczyć gęstym, grafitowym smarem okrętowym. Ignorował polecenia straży, powtarzając jedynie: *„Wachta dziobowa melduje gotowość”*.
Próba wejścia została odparta przy użyciu siły. Przed terminowaniem, zapytany przez lekarza o powód swoich działań, podmiot spojrzał na niego wypranym z emocji wzrokiem i oświadczył: *„Maszynka potrzebuje trybów. Wy też tam wejdziecie, poruczniku. Na tej wojnie nie ma cywilów, są tylko ci, którzy jeszcze nie dostali przydziału”*. Środki amnezyjne klasy D okazały się bezskuteczne.
Był to pierwszy potwierdzony przypadek synchronizacji bez bezpośredniej ekspozycji wewnętrznej.
Notatka Badawcza NB-3A
Incydent 3 ostatecznie falsyfikuje dotychczasowe założenie, że synchronizacja wymaga bezpośredniego wejścia do wnętrza SCP-PL-395. Nie dysponujemy danymi pozwalającymi określić obecny zasięg pola oddziaływania obiektu poza kadłubem. Istnieje uzasadnione ryzyko, iż anomalia rozszerza swój zasięg rekrutacyjny, gdyż jej wewnętrzny system dąży do odtworzenia pełnej struktury wojennej, traktując czas pokoju jako awarię rzeczywistości, którą należy bezwzględnie skorygować.
Dr Katarzyna Wierzbicka, Wydział Neuropsychologii Anomalnej, Ośrodek PL-26
Dziennik prywatny kmdr. ppor. Jana Grudzińskiego
Okres: 2–8 czerwca 1940 r.
*Oryginał zabezpieczony w archiwum Ośrodka PL-26. Poniżej transkrypt.*
*Koordynaty naniesione na mapę operacyjną (patrz Załącznik 3A).*
02/06/1940
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina dziesiąta minut dwie.
Otrzymano radioteogram z bazy Rosyth. Jednostka Jego Królewskiej Mości „Trident” opuszcza wyznaczony sektor dozorowania. Przystępujemy do obsadzenia linii blokady.
Pozycja: szerokość północna 57°00', długość wschodnia 06°00'.
Nakazane: zamknąć bezwzględnie przystęp do cieśniny Skagerrak dla wszelkich okrętów nieprzyjacielskich.
Zarządzam zmianę kursu. Nowy namiar: kurs 082°. Prędkość marszowa, ekonomiczna: dwa i pół węzła przy użyciu motorów elektrycznych. Mgła gęsta od kilku dni. Ta sama, z którą zmagaliśmy się podczas dozoru A3. Nie rzednie.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina szesnasta minut trzydzieści.
Pozycja: szerokość północna 57°00', długość wschodnia 06°00'.
Stan bateryj akumulatorów: pięćdziesiąt dwa procent.
Okręt osiągnął wyznaczony rejon dozorowania. Przeszliśmy w zanurzenie peryskopowe. Uruchomienie motorów spalinowych celem ładowania bateryj zarządzam z nastaniem ciemności.
W polu widzenia peryskopu czysto. Mgła zalegająca nad powierzchnią morza ogranicza widzialność do dwustu, najwyżej trzystu metrów. Akwen martwy. Brak jakichkolwiek namiarów wzrokowych oraz szumów na aparatach podsłuchowych.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina dwudziesta druga minut zero.
Pozycja: szerokość północna 57°00', długość wschodnia 06°00'.
Stan bateryj akumulatorów: siedemdziesiąt jeden procent.
Ładowanie akumulatorów ukończone. Okręt przeszedł w zanurzenie. Wachty bojowe rozdzielone. Starszy bosman Dziębski wydał załodze kolację, chłopcy posilili się sprawnie.
Nie podoba mi się ta mgła. Siódma doba bez zmian. Służba meteorologiczna w Rosyth milczała w tej kwestii. Być może fakt ten uszedł ich uwadze.
dowódca okrętu kmdr ppor. J. Grudziński
Okręt Rzeczypospolitej Polskiej „Orzeł”, pozycja jak wyżej
03/06/1940
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina czwarta minut zero.
Pozycja: szerokość północna 57°04', długość wschodnia 05°58'. Kurs dozoru: 030°/210°. Prędkość: dwa węzły. Stan bateryj akumulatorów: sześćdziesiąt trzy procent.
Utrzymujemy dozór na nakazanej linii blokady. Okręt w stałym krążeniu. Tok służby podwodnej według ustalonego porządku. Mgła bez zmian.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina dziewiąta minut piętnaście.
W polu widzenia peryskopu, na namiarze zero-czterdzieści-pięć, zaobserwowano niewyraźny zarys sylwetki w mgle.
Gabarytów tudzież przynależności owego obiektu nie zdołałem ustalić. Czas trwania widzialności: cztery do pięciu sekund, po czym obiekt skrył się w tumanach. Aparaty podsłuchowe: zupełna cisza we wspomnianym sektorze.
Starszy marynarz Majewski potwierdza brak jakichkolwiek szumów śrub.
Zaniechałem nadania stosownego meldunku.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina jedenasta minut czterdzieści.
ALARM ALARMOWY NUREK.
Bombowiec aliancki, typ Avro Anson lub podobny, wyszedł z mgły na małej wysokości, kurs zbieżny. Zanim zdążyłem zakwalifikować zamiary jednostki, maszyna zeszła do ataku i zrzuciła dwie bomby głębinowe lub ładunki morskie na namiarze trzydzieści stopni od naszej rufy. Oba ładunki eksplodowały za rufą w odległości szacunkowo czterdziestu metrów. Uderzenia ciśnieniowe: odczuwalne, brak jednakowoż uszkodzeń strukturalnych. Okręt w ciągu czterdziestu sekund od ogłoszenia alarmu osiągnął głębokość dwudziestu ośmiu metrów.
Meldunku do bazy w Rosyth nie nadałem. Niepodobna bowiem wyjaśnić w lakonicznym radiogramie, iż aliancki pilot podjął atak na własnego sojusznika, nie odróżniwszy polskiej jednostki od nieprzyjacielskiego U-Boota. Jest to zresztą kolejna okoliczność, którą zmuszony jestem w raportach przemilczeć.
Załoga nie zadaje pytań. Porucznik Radwan odnotował ów incydent jako „eksplozje nieznanego pochodzenia”. Byłem przy tym obecny.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina czternasta minut zero.
Pozycja: szerokość północna 57°05', długość wschodnia 06°03'.
Stan bateryj akumulatorów: czterdzieści siedem procent.
Aparaty podsłuchowe zarejestrowały powtarzające się impulsy akustyczne na namiarze zero-zero-zero. Emisja rytmiczna, interwały siedemnastosekundowe, łączny czas trwania zjawiska: dwieście dwadzieścia minut, po czym nastała cisza. Sygnatura owego dźwięku pozostaje nieznana. Marynarz Majewski dokonał rewizji tabel identyfikacyjnych, jednakowoż bez rezultatu.
Dziębski po obiedzie zaproponował, iż po powrocie do Szkocji przyrządzi bigos z resztek posiadanych konserw. Załoga przyjęła ów projekt z entuzjazmem zgoła nieproporcjonalnym do samej obietnicy. Dowodzi to, iż człowiek w warunkach izolacji ucieka się ku rzeczom najprostszym.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina dwudziesta minut zero.
Pozycja: szerokość północna 57°04', długość wschodnia 05°59'.
Stan bateryj akumulatorów: trzydzieści sześć procent.
Ładowanie w położeniu nawodnym. Mgła gęsta do tego stopnia, iż z wysokości kiosku niepodobna dostrzec dziobu okrętu. Przeszedłem przez pokład; woda jawi się jako czarna i przejmująco zimna. Diesle pracują.
Dnia dzisiejszego podjęto próbę zatopienia nas z powietrza. Jutro jednakowoż powrócimy do wyznaczonych zadań.
dowódca okrętu kmdr ppor. J. Grudziński
Okręt Rzeczypospolitej Polskiej „Orzeł”, pozycja jak wyżej
04/06/1940
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina szósta minut zero.
Pozycja: szerokość północna 57°01', długość wschodnia 06°02'.
Kurs dozoru: 210°/030°.
Stan bateryj akumulatorów: sześćdziesiąt osiem procent.
Czwarta doba nakazanego dozoru na linii blokady.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina druga minut dziesięć.
Incydent akustyczny. Starszy marynarz Majewski obudził mnie ze snu w koi. Aparaty podsłuchowe rejestrują szumy śrub bliźniaczo podobne do charakterystyki własnego okrętu, z opóźnieniem trzech minut i czterdziestu sekund.
Starszy bosman Wróbel dokonał skrupulatnej rewizji aparatury napędowej. Usterek nie stwierdzono.
Wróbel trwał przy panelu rozdzielczym w milczeniu. Zaniechałem jakiegokolwiek komentarza.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina dziesiąta minut dwadzieścia.
KONTAKT BOJOWY.
Na namiarze trzysta trzydzieści stopni, dystans szacunkowo osiemset do tysiąca metrów, aparaty podsłuchowe wychwytują jednostkę parową. Sygnatura akustyczna: jednowałowiec, tonaż średni, kurs zbieżny z nakazaną linią blokady. Typ tudzież bandera niemożliwe do ustalenia w obecnych warunkach widzialności.
Przez dwadzieścia minut prowadziłem obserwację peryskopową. Sylwetki owego obiektu nie zdołałem dostrzec, jako że gęsta mgła całkowicie uniemożliwia kontakt wzrokowy. Polegamy wyłącznie na sygnaturze akustycznej. Według szacunków oficera torpedowego, porucznika Tomańskiego, tonaż odpowiada jednostce zaopatrzeniowej bądź transportowcowi; prędkość sześć do ośmiu węzłów, kurs zgodny z ruchem nieprzyjacielskim w kierunku Skagerraku.
Wydałem rozkaz ataku torpedowego. Wystrzelono dwie torpedy z dziobowych wyrzutni.
Eksplozja nastąpiła po czterdziestu trzech sekundach od momentu opuszczenia wyrzutni przez pocisk. Jedno trafienie bezpośrednie. Po upływie kolejnych sześciu minut szum śrub ustał całkowicie.
Jednostka zatonęła.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina trzynasta minut czterdzieści siedem.
Drugie nietypowe zjawisko w łączności iskrowej. Marynarz Majewski przechwycił własny sygnał Morse'a z godziny ósmej rano, retransmitowany z sześciogodzinnym opóźnieniem. Faktem jest, iż nie nadawaliśmy żadnych komunikatów od wspomnianej godziny ósmej. Starszy marynarz Kowalczyk sprawdził urządzenia dwukrotnie. Brak racjonalnego wyjaśnienia.
Zapisu w dzienniku dokonałem, kwalifikując ów incydent jako zakłócenia natury technicznej.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina szesnasta minut pięć.
RADIOTELEGRAM.
Dowództwo bazy Rosyth nakazuje ukończyć dozór z dniem szóstego czerwca o godzinie dwudziestej drugiej i powrócić do bazy najkrótszą drogą. Porucznik Radwan wytyczył kurs powrotny: dwieście sześćdziesiąt trzy stopnie.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina dwudziesta pierwsza minut trzydzieści.
Przez aparaty podsłuchowe, na kursie, gdzie zatonął cel, dochodzą ludzkie głosy. W liczbie kilku. Porucznik Tomański bez słowa przeregulował urządzenie na inną częstotliwość. Majewski nie odnotował owego faktu w rejestrze akustycznym. Nikt z obecnych nie wyrzekł słowa.
Niepodobna ustalić, czego w istocie słuchaliśmy, i nie znajduję w sobie woli, by tę kwestię rozstrzygać.
Meldunku o kontakcie bojowym do bazy w Rosyth nie skierowałem.
dowódca okrętu kmdr ppor. J. Grudziński
Okręt Rzeczypospolitej Polskiej „Orzeł”, pozycja jak wyżej
05/06/1940
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina szósta minut zero.
Pozycja: szerokość północna 57°00', długość wschodnia 05°59'. Kurs dozoru. Stan bateryj akumulatorów: siedemdziesiąt dwa procent.
Ostatnia pełna doba nakazanego dozoru.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina ósma minut trzydzieści.
Zawór zbiornika balastowego numer trzy, wykazujący w minionych dobach znaczny opór przy manewrowaniu, działa dziś bez najmniejszego zarzutu. Starszy bosman Wróbel zameldował lakonicznie: „samo się naprawiło”, po czym wzruszył ramionami i opuścił stanowisko. Wróbel nie zwykł jednakowoż wypowiadać podobnych niedorzeczności.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina dwunasta minut zero.
Pozycja: szerokość północna 57°02', długość wschodnia 06°01'. Stan bateryj akumulatorów: pięćdziesiąt pięć procent.
Przez aparaty podsłuchowe, na kursie wczorajszego zatopienia, dobiegają sporadyczne sygnały. Rytmiczne, krótkie, o charakterze nieregularnym. Nie pasują do żadnego zjawiska naturalnego znanego w katalogach. Porucznik Tomański przybył do mojej kabiny z rejestrem. Spojrzeliśmy na siebie w milczeniu. Zamknąwszy rejestr, zwróciłem go oficerowi bez słowa.
Brak mi pewności, jaką jednostkę posłaliśmy na dno. Sygnatura akustyczna mogła wszak należeć do szwedzkiego statku neutralnego, mogła do norweskiego uchodźcy, mogła wreszcie do tego, czym w moim mniemaniu była w istocie.
Nie mam możliwości weryfikacji owych faktów. Raportu nie nadałem i czynić tego nie zamierzam.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina osiemnasta minut zero.
Pozycja: szerokość północna 57°00', długość wschodnia 06°00'. Stan bateryj akumulatorów: czterdzieści cztery procent.
Jutro o godzinie dwudziestej drugiej bierzemy kurs na Rosyth. Dziębski ponowił zapowiedź przygotowania bigosu. Marynarze widocznie odżyli. Nie posiadają oni wiedzy o naturze owych niepokojących wydarzeń bądź też umiejętnie ją ignorują, za co poczytuję im głęboką wdzięczność.
Jutro powracamy do domu.
O ile los okaże się łaskawy.
dowódca okrętu kmdr ppor. J. Grudziński
Okręt Rzeczypospolitej Polskiej „Orzeł”, pozycja jak wyżej
06/06/1940
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina ósma minut zero.
Pozycja: szerokość północna 57°00', długość wschodnia 06°00'.
Stan bateryj akumulatorów: sześćdziesiąt osiem procent.
Nastała ostatnia doba nakazanego dozoru na linii blokady. Służba podwodna w stałym, miarowym toku, na aparatach podsłuchowych zupełne milczenie, mgła bez zmian. Stan zdrowotny oraz moralny załogi bez zarzutu, bliska perspektywa powrotu do bazy działa na podwładnych wysoce mobilizująco.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina dwunasta minut zero.
Pozycja: szerokość północna 57°00', długość wschodnia 06°00'.
Stan bateryj akumulatorów: pięćdziesiąt siedem procent.
Namiar: dwieście sześćdziesiąt trzy stopnie na bazę Rosyth.
Oficer nawigacyjny porucznik Radwan ukończył obliczenia i wytyczył ostateczny kurs powrotny. Prędkość w położeniu nawodnym ustalam na dwanaście węzłów. Spodziewany czas osiągnięcia redy przeznaczenia: około dwudziestu godzin, przy założeniu marszu w zanurzeniu peryskopowym porą dzienną tudzież w marszu nawodnym porą nocną.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina dwudziesta minut zero.
Prowadzimy ładowanie akumulatorów w położeniu nawodnym.
Stan bateryj akumulatorów: osiemdziesiąt procent.
Wszystkie mechanizmy tudzież urządzenia okrętowe gotowe do podjęcia drogi powrotnej.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina dwudziesta druga minut zero.
Pozycja: szerokość północna 57°00', długość wschodnia 06°00'.
Kurs: dwieście sześćdziesiąt trzy stopnie.
Prędkość: dwanaście węzłów.
Stan bateryj akumulatorów: osiemdziesiąt procent.
Położenie okrętu: nawodne.
Stan morza: dwa, akwen spokojny.
Okręt podjął marsz powrotny.
Motory spalinowe pracują w reżimie marszowym. W położeniu nawodnym widzialność wysoce ograniczona wskutek zalegającej mgły, nawigację prowadzimy jednakowoż wedle wskazań busoli, nie zaś na wzrok.
Wiatr z kierunku północno-zachodniego, umiarkowany. Dowództwo w Rosyth spodziewa się zawinięcia okrętu do bazy z dniem ósmego czerwca w godzinach przedpołudniowych. Osiągniemy redę przeznaczenia o nakazanym czasie.
dowódca okrętu kmdr ppor. J. Grudziński
Okręt Rzeczypospolitej Polskiej „Orzeł”, pozycja jak wyżej
07/06/1940
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina dwunasta w nocy.
Pozycja: szerokość północna 56°58', długość wschodnia 05°27'.
Kurs: dwieście sześćdziesiąt trzy stopnie.
Prędkość: dwanaście węzłów.
Stan bateryj akumulatorów: dziewięćdziesiąt dwa procent.
Okręt w położeniu nawodnym. Pomimo zalegającej mgły, utrzymujemy nakazany kurs jako pewny. Motory spalinowe prowadzą ładowanie akumulatorów w czasie marszu.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina druga w nocy.
Pozycja: szerokość północna 56°53', długość wschodnia 04°54'.
Kurs: dwieście sześćdziesiąt trzy stopnie.
Stan bateryj akumulatorów: dziewięćdziesiąt siedem procent.
Brak jakichkolwiek wypadków do odnotowania. Praca motorów spalinowych bez najmniejszego zarzutu.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina druga minut czterdzieści pięć.
Pozycja: szerokość północna 56°52', długość wschodnia 04°16'.
Kurs: dwieście sześćdziesiąt trzy stopnie.
Stan bateryj akumulatorów: sto procent.
Szybkość: trzy węzły.
Z nastaniem świtu okręt przeszedł w zanurzenie peryskopowe, według ustalonego porządku służby na czas dzienny. Idziemy na motorach elektrycznych. W polu widzenia peryskopu: mgła. Nic poza tym.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina siódma minut trzydzieści.
Pozycja: szerokość północna 56°50', długość wschodnia 03°51'.
Kurs: dwieście sześćdziesiąt trzy stopnie.
Stan bateryj akumulatorów: dziewięćdziesiąt sześć procent.
Okręt w zanurzeniu. Zupełne milczenie morza.
Czynię ten zapisek z uwagi na fakt, iż panująca cisza wydaje się nienaturalna. Aparaty podsłuchowe milczą. Jest to jednakowoż milczenie właściwe dla ośrodka, który coś tłumi, nie zaś dla pustej przestrzeni. Niepodobna ująć tego w precyzyjniejsze słowa. Starszy marynarz Majewski dokonał trzykrotnej zmiany zakresu nasłuchu. Za każdym razem z identycznym skutkiem.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina czternasta minut zero.
Pozycja: szerokość północna 56°47', długość wschodnia 03°15'.
Kurs: dwieście pięćdziesiąt dwa stopnie.
Stan bateryj akumulatorów: osiemdziesiąt dziewięć procent.
Oficer nawigacyjny porucznik Radwan nakazał zmianę kursu na dwieście pięćdziesiąt dwa stopnie celem obrócenia okrętu na bardziej bezpośredni kierunek ku bazie Rosyth. Z dokonanych obliczeń wynika, iż znajdujemy się nieznacznie na południe od pierwotnie nakazanej marszruty. Odchylenie pozostaje niewielkie, w granicach błędu dopuszczalnego.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina szesnasta minut trzydzieści.
Niewytłumaczalny incydent akustyczny na aparatach podsłuchowych. Przez słuchawki hydrofonu dotarły do nas ludzkie głosy. Mowa polska. Artykulacja nadzwyczaj wyraźna. Słychać było kilka osób jednocześnie. Zdołałem bezbłędnie rozróżnić intonację starszego bosmana Dziębskiego, starszego marynarza Majewskiego oraz czego jestem absolutnie pewien swój własny głos.
Starszy marynarz Majewski trwał bezruchu przy aparacie i nie wydał z siebie żadnego dźwięku. Rozkazałem zaryglować drzwi centrali i również zaniechałem jakiegokolwiek komentarza. Starszy bosman Wróbel wciągnął ów fakt do rejestru technicznego maszynowni pod pozycją „zakłócenia natury atmosferycznej”. Nie prostowałem tego zapisu.
Jakaś nieznana potęga jest tu obecna. Nie zdołałem jej dotąd przeniknąć.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina dwudziesta druga minut zero.
Pozycja: szerokość północna 56°39', długość wschodnia 02°33'.
Kurs: dwieście pięćdziesiąt dwa stopnie.
Stan bateryj akumulatorów: pięćdziesiąt osiem procent.
Okręt przeszedł w położenie nawodne.
Z nastaniem zmierzchu zarządzam wynurzenie okrętu celem podjęcia nocnego ładowania akumulatorów.
W położeniu nawodnym: mgła. Tudzież zjawisko zgoła odmienne. Przez otwarty właz pomostu kiosku dobiegły mnie przez mgnienie oka dźwięki niebędące szumem wody, pracą motorów spalinowych ani też świstem wiatru. Słyszałem wyraźnie odgłosy, które do złudzenia przypominały miarowe kroki na pokładzie bezpośrednio nad moją głową.
Zaniechałem wyjścia na górę celem dokonania lustracji.
dowódca okrętu kmdr ppor. J. Grudziński
Okręt Rzeczypospolitej Polskiej „Orzeł”, pozycja jak wyżej
08/06/1940
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina dwunasta w nocy.
Pozycja: szerokość północna 56°32', długość wschodnia 01°55'.
Kurs: dwieście siedemdziesiąt dwa stopnie.
Stan bateryj akumulatorów: siedemdziesiąt trzy procent.
Okręt w położeniu nawodnym.
Porucznik Radwan dokonuje powtórnej korekty kursu na dwieście siedemdziesiąt dwa stopnie kierując jednostkę niemalże czysto na zachód. Baza Rosyth leży odtąd bezpośrednio w tym namiarze.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina druga w nocy.
Pozycja: szerokość północna 56°33', długość wschodnia 01°07'.
Kurs: dwieście siedemdziesiąt dwa stopnie.
Stan bateryj akumulatorów: osiemdziesiąt siedem procent.
Trwa nocna wachta. Nieprzenikniona ciemność tudzież gęsta mgła. Motory spalinowe pracują w niezmiennym reżimie.
W ciągu minionej godziny jedna z tablic rozdzielczych w maszynowni wykazuje samoczynną aktywność wskaźników bez ingerencji ludzkiej ręki. Starszy bosman Wróbel prowadzi stałą obserwację przyrządów, bezradny wobec zaistniałego fenomenu.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina druga minut czterdzieści pięć.
Pozycja: szerokość północna 56°33', długość wschodnia 00°52'.
Kurs: dwieście siedemdziesiąt dwa stopnie.
Stan bateryj akumulatorów: sto procent.
Z nastaniem świtu okręt przeszedł w zanurzenie według ustalonego porządku na czas dzienny.
Na mgnienie oka przed wydaniem rozkazu do zanurzenia stanąłem na pomoście kiosku. Mgła zalegała nisko nad zwierciadłem wody, jednakoż tym razem dostrzegłem zjawisko, które sparaliżowało mą wolę. Linia graniczna pomiędzy tonią morską a oparami ulegała całkowitemu zatarciu. Odnosiłem nieodparte wrażenie, iż ocean wznosi się pionowo ku niebu, osaczając okręt ze wszystkich stron.
Wydałem komendę do zanurzenia, nie rzekłszy ani słowa.
──────────────────────────────────────────────────────
Godzina trzecia minut zero.
Pozycja: szerokość północna 56°33', długość wschodnia 00°51'.
Kurs: dwieście siedemdziesiąt dwa stopnie.
Szybkość: trzy węzły.
Stan bateryj akumulatorów: dziewięćdziesiąt dziewięć procent.
Okręt w zanurzeniu. Aparaty podsłuchowe w głuchym milczeniu.
Kreślę ostatnią pozycję na kartach tego dziennika, żywiąc niezłomną nadzieję, iż jest to w istocie ostatni zapisek na tej marszrucie kolejny przyjdzie mi sporządzić już po zawinięciu do portu przeznaczenia.
Dziś z nastaniem wieczoru winniśmy osiągnąć redę bazy Rosyth.
Jakaś tajemnica pozostaje dla mnie nieprzenikniona. Coś, co tyczy się tej zdradliwej mgły, tych głosów upiornych, tych powracających ech naszych własnych sygnałów iskrowych. Coś, co dotyczy samej toni morskiej, która jawi się oku niczym pionowa ściana, a nie płaskie dno.
Jednakowoż okręt zachowuje pełną sprawność bojową. Motory spalinowe i elektryczne pracują bez zarzutu. Załoga trwa niezłomnie na wyznaczonych stanowiskach.
„Orzeł” nie zakończy swego chwalebnego rejsu w tym złowrogim miejscu.
dowódca okrętu kmdr ppor. J. Grudziński
Okręt Rzeczypospolitej Polskiej „Orzeł”, pozycja jak wyżej
──────────────────────────────────────────────────────
Brak dalszych wpisów.
8 czerwca 1940, godz. 10:00: planowany termin wejścia ORP Orzeł do portu w Rosyth. Okręt nie pojawia się. O godz. 12:12 Admiralicja nadaje otwarty sygnał: „Podaj swoją pozycję.” Odpowiedź: cisza.
18 czerwca 1940: SCP-PL-395 zostaje odnaleziony przez Fundację w zawieszeniu na głębokości 8 metrów, na pozycji 58°01'N, 00°02'E.
W wyniku ekspozycji na wnętrze SCP-PL-395, (w szczególności przedział dowodzenia). odnotowano powtarzalne zjawisko stopniowego i w finalnym stadium nieodwracalnego przejęcia tożsamości, określane roboczo jako „synchronizacja świadomości” lub „Efekt Orła”. Poniższe dane zebrano na podstawie 19 potwierdzonych przypadków.
| Faza | Czas ekspozycji | Objawy kliniczne | Odwracalność |
| Prekursora | 0–5 min | Chwilowe dezorientacje, szumy uszne, skojarzenia z tematyką morską. | Tak, bez interwencji |
| Nadpisu Wzorców | 6–10 min | Spontaniczne użycie archaicznego języka polskiego, pojawiają się wspomnienia niezwiązane z tożsamością podmiotu. | Tak, środki amnezyjne klasy A |
| Synchronizowania | 11–20 min | Podmiot przejawia pełne przekonanie o przynależności do załogi ORP Orzeł. Zmiana intonacji, nawyków ruchowych, postawy ciała, w niektórych przypadkach dominującej ręki. Podmiot ignoruje współczesne rozkazy i oczekuje poleceń „Dowództwa Marynarki Wojennej”. | Możliwa w ok. 10% przypadków, środki amnezyjne klasy D |
| Utrwalenia | Powyżej 20 min | Stan nieodwracalny. | Nie |
Wyniki EEG i fMRI podmiotów w fazach Synchronizowania i Utrwalenia wykazują obecność niespójnych impulsów neuronowych przypominających równoległą aktywność dwóch odrębnych świadomości. Żadna z zastosowanych metod neuropsychologicznych nie pozwoliła przywrócić oryginalnej tożsamości podmiotu po fazie Utrwalenia.
Podmiotów w fazie Utrwalenia nie udało się trwale izolować od SCP-PL-395 bez gwałtownego pogorszenia ich stanu, pobudzenia, agresji i samoagresji. Troje z dziewięciorga terminowanych podmiotów przed śmiercią cicho powtarzało listę nazwisk nieznanych Fundacji, akcentując każdą sylabę jak przy odczytywaniu meldunku. Badanie porównawcze ze źródłami historycznymi pozwoliło zidentyfikować dwa z tych nazwisk jako należące do rzeczywistych marynarzy z załogi ORP Orzeł nieujętych w żadnym dostępnym Fundacji oficjalnym rejestrze, figurujących wyłącznie w dokumentach pozyskanych z samego SCP-PL-395.
PROTOKÓŁ PRZESŁUCHANIA D-4471/kmdr. ppor. Jana Grudzińskiego
Data: ██.██.1993
Miejsce: Ośrodek PL-26, pomieszczenie przesłuchań B-3
Przesłuchujący: dr Katarzyna Wierzbicka, Wydział Neuropsychologii Anomalnej
Przesłuchiwany: D-4471 (tożsamość zsynchronizowana; Faza: Synchronizowania; ekspozycja 14 min.)
Obecni: por. Marek Olszewski (ochrona), specj. Anna Karpowicz *(transkrypcja)*
Podmiot D-4471 odpowiada na pytania w tożsamości kmdr. ppor. Jana Grudzińskiego. Pytania zadawano po polsku, z zachowaniem formy grzecznościowej stosowanej w PMW okresu II RP.
Dr Wierzbicka: Proszę podać stopień i stanowisko.
D-4471: Komandor podporucznik Jan Grudziński. Dowódca Okrętu Rzeczypospolitej Polskiej „Orzeł”.
Dr Wierzbicka: Jaka jest data według pańskiej wiedzy?
D-4471: Siódmy czerwca. (pauza) Roku pańskiego tysiąc dziewięćset czterdziestego.
Dr Wierzbicka: Proszę opisać aktualny stan okrętu.
D-4471: Okręt w pełnej gotowości bojowej. (pauza) Aczkolwiek motory pracują w sposób, którego pomyśleć ani rozumieć nie mogę. Silniki elektryczne dają pełną moc, a poboru z bateryj akumulatorowych nie ma żadnego. Pytałem o to oficera mechanika. Nie umiał mi zdać sprawy z tego fenomenu. Odnotowałem rzecz całą w dzienniku zdarzeń i poniechałem dalszych dociekań.
Dr Wierzbicka: A załoga? Jaki jest stan załogi?
D-4471: (długa pauza) Są na swoich miejscach. Słyszę ich dobrze. Przez grodzie i poszycie (uderza dłonią w stół) tak samo, jak słyszę pracę kadłuba. Przez stal. Dziębski zasiadł do kambuza, słyszę stamtąd śmiechy marynarzy. (zmiana tonu) Lecz nie dane mi jest ujrzeć ich oblicza. Od dłuższego już czasu, gdy kieruję wzrok ku stanowiskom, te jawią się zgoła puste. Widzę czynność samą, lecz nie widzę rąk, które ją uskuteczniają.
Dr Wierzbicka: Nie niepokoi to pana?
D-4471: Niepokoi, owszem. Lecz mechanizmy okrętu funkcjonują bez zarzutu. Misja wojenna nie została wszak zakończona. Marynarz Rzeczypospolitej ze stanowiska swego bez rozkazu nie schodzi.
Dr Wierzbicka: Co wydarzyło się wieczorem siódmego czerwca?
D-4471: (milczenie trwające 40 sekund) Mgławica. Weszliśmy w tuman mgły tak gęsty, jakiego w życiu moim na morzu nie świadczyłem. To nie był zwykły opar meteorologiczny. Aparaty hydrofonowe przestały w mig chwytać jakiekolwiek szumy z zewnątrz. Oba kompasy magnetyczny tudzież żyroskopowy zeszły do zera w tej samej sekundzie. *(pauza)* Wydałem rozkaz alarmowego wynurzenia. Załoga rozkaz wykonała, wszakże…
Dr Wierzbicka: Ale?
D-4471: Do wynurzenia nie doszło. Głębokościomierze wskazały bezwzględne zero. Kąt trymu również zero. Lecz gdy spojrzałem w okulary peryskopu, widziałem jeno wodną toń. Wielką wodę. Jakoby ocean rozciągał się wszędy nad naszą stępką, nad kioskiem, z każdej strony świata.
Dr Wierzbicka: Co się stało z załogą po tym zdarzeniu?
D-4471: (podmiot trze twarz) Nic takiego. (pauza) I wszystko zarazem. Trudno mi pomiarkować, w którym momencie to nastało. Początkowo słyszałem ich głosy zza grodzi, zanim zdołałem ich dostrzec. Potem na odwrót. Później jedno z drugim się nałożyło. A teraz… (pauza) …teraz nie ma już najmniejszej różnicy.
Dr Wierzbicka: Proszę wyjaśnić.
D-4471: „Orzeł” jest okrętem, Pani Doktor. A okręt to jego załoga jedno ciało. Przez dwa lata ciężkiej służby dla Ojczyzny nie było między nami rozdziału. (pauza) Nie masz go i teraz.
Dr Wierzbicka: Chce pan powiedzieć, że są wewnątrz okrętu?
D-4471: Pragnę oświadczyć, iż nie ma już granicy między „Orłem” a ludźmi, którzy na nim służą. Nie ma takiego punktu w przestrzeni, gdzie kończy się stal, a zaczyna żywy człowiek. (pauza, podmiot patrzy na ręce) Pani również to czuje, prawda? Każdy, kto przestępuje ten próg.
Dr Wierzbicka: Co się czuje?
D-4471: (pauza) Że wachta czeka. (pauza) „Orzeł” ma zbyt wielu poległych towarzyszy. Za mało rąk na wachcie dziobowej.
Podsumowanie: (Przesłuchanie przerwano o godz. 14:37. Podmiot D-4471 przestał odpowiadać na pytania i przez kolejne 8 minut wpatrywał się w punkt na ścianie, wydając niesłyszalne dźwięki wedle transkrypcji specjalisty Karpowicz: „jak gdyby wydawał komendy do kogoś nieobecnego”. Środki amnezyjne klasy D podane o godz. 14:42. Nie odnotowano efektu. Podmiot terminowany 6 godzin później.)
« SCP-PL-394 | SCP-PL-395 | SCP-PL-396 »




