Identyfikator podmiotu: SCP-PL-490
Klasa podmiotu: Głównie Keter, czasami Bezpieczne, niekiedy Apollyon, lecz najczęściej Keter.
Specjalne Czynności Przechowawcze: SCP-PL-490 znajduje się w parku Ośrodka ⌘. Nie patrz na czubek obiektu, to wysoko, tak wysoko, że aż głowa boli. SCP-PL-490-1 powinny być pozostawione własnym dylematom. Nie należy koncentrować się na dylematach SCP-PL-490-1, bo głowa boli. Inaczej staniesz! A wszystko inne dalej kroki będzie robić! Wtedy nie będą stali! A ty tak! Skok nie boli kolego. Jak myślisz o skoku, przypomnij sobie te rzeczy:
Nie patrz za wysoko ⇞
Nie patrz za nisko ⇟
Patrz pośrodku ↭
Dylematy wciągają, zwłaszcza tak pyszne. Trzymaj się blisko, gdy dłonie ci się ciągną i wibrują i skacz, gdy zegar wybije trzech ⏲⏲⏲:
1
2
3!
Powietrze uderzy w ciebie, serce stanie, a włosy pofruną, ale stopy w końcu na coś natrafią. Może będzie twarde, czy miękkie, czy sprężyste, czy puchate, czy wibrujące albo francuskie, umyj oczy, a oddech sam się uspokoi. To wszystko sztuka tak piękna, że aż oczy same farbą się ubrudzą.
SCP-PL-490-1 w stanie głębokiego zamyślenia
Opis: SCP-PL-490 to jabłoń starająca się dorównać nieskończoności. Nie w bok. Nie dół. Tylko w górę. Nie wiemy, gdzie kończy się nieskończoność, ale wydaje się dość blisko, albo daleko, ciężko stwierdzić, gdy końca nie widać. Wisi na nim jeden z SCP-PL-490-1, który jest jabłkiem, miękkim, czerwonym i zwłaszcza smacznym, tak! Szczególnie smacznym!
Wisi na jednej z niższych gałęzi. Ciągle patrzy na gałęzie bliżej czubka. Chce skoczyć, ale dylematy go trzymają, bo:
- Może upaść, a to by bolało kochani, zebraliby go i zjedli z olejem w ustach. I to pysznym olejem!
- Może zabraknie mu dystansu, otrze się i będzie musiał jechać do szpitala, a odkażacze dla jabłek są drogie!
- Źle wymierzy skok i przeleci dalej, spadając na inną gałąź, może nawet niższą od tej, a jak będzie na niższej, to go Dyrektor zerwie i wyrzuci do buraczkowego kubła!
- Źle obliczy czas skoku i zgnije w powietrzu, a nikt nie chce być zgniłym jabłkiem, nawet ty.
- Wiatr zawieje1 spychając go na sam dół, tak wielki dół, że nawet dół, mógłby spojrzeć w dół.
A może dół taki zły nie jest? Rozłoży się spokojnie na miękkiej glebie, zamknie oczy, zrobi ostatni oddech… Zwierzęta! Zjedzą go ze smakiem, roztrząsną jego wnętrzności, zmielą w brudnych zębach. Nie! Dół fajny nie jest.
- Dyrektor placówki złapie go chwilę przed oderwaniem się od Drzewa, a jego uścisk jest mocny; pestki wylecą, a sok wypryśnie.
- Drzewo będzie płakać, gdy się oderwie, a miłe było, zawsze trochę wody dawało. Przecież też nie chciałbyś go zranić.
- Dotknie gałęzi, a ta rozpadnie się na setki odłamków, normalnie jak puzzle, a nikt ich tutaj układać nie chce.
- Skoczy, ale inne jabłko skoczy chwilę przed nim, pożerając świeżość nowej gałęzi.
- Nowa gałąź będzie miała gorszą twardość, a nikt nie chce siedzieć w twardym miejscu — nie chcesz tego przeżywać, oj nie.
- Skoczy, ale inne jabłka zetną gałąź, która wraz z nim będzie uderzać głową o każdy fragment Drzewa, by spaść na dół. A na dole Zwierzęta! Zbiorą go! Na sok! Na sok!
- Drzewo straci równowagę przez nagłe zrzucenie ciężaru, upadając na swój bok z bolesnym trzaśnięciem. A Drzewo duże; na dole wszyscy spłaszczeni!
- Skoczy, a gałąź ucieknie, nie podając mu dłoni. Wredna jakaś, może miałaby zły dzień? Albo go nie lubi? Co jak go właśnie nie lubi? Może go nie chce? Nie nie, musi go lubić! Musi! Musi…
- Powietrze go przytrzyma, z dala od Drzewa, z dala od gałęzi. Soczysty wzrok jabłek będzie na nim. Każdy szur będzie o nim. Każdy ruch będzie o nim.
- Uderzy w gałąź, roztrzaskując całą rzeczywistość na tysiące fragmentów tak małych, że nawet przez kraty celi przejdzie!
- Czas się zatrzyma, a jabłko utknie! Gorzej niż trzymające powietrze! Gorzej!
- Surrealistyka się załamie! Skok ją obrazi i opuści nas! Opuści! Koniec!
- Całe multiwersum upadnie gdy…
Gałąź w końcu zatrzeszczała, pękła, załamała się. Jej krzyki wybrzmiewały coraz głośniej, powoli puszczając SCP-PL-490-1 ze swojego uścisku; więc skoczył! Skoczył tak daleko, jak musiał. Tak idealne, jak tylko mógł. Jego głowa była nagle czysta, a skok był idealny. Wskoczył na wyższą gałąź, łapiąc się jej miękkich listków. Wypiął ręce, dając się muskać przez ciepłe fale wiatru. Uśmiechnął się szczerze i otwarł oczy…
Spojrzał w górę i zobaczył wyższą gałąź. Naszła go myśl: "skoczyłbym", ale reszta myśli go przytrzymała, bo:
- Skok był jednak prosty, na pewno to powtórzy! Ale teraz jest wyżej, a to by bolało, oj bolało…
Dalsza część opisu nie patrzyła w środek, więc ją usunęli, niestety raczej na stałe, bo obiekt dalej myśli o skoku.




