Trudne początki trudnej misji
ocena: +1+x

Miło mi pana poznać.

I wzajemnie, młodzieńcze. Zapewne ściągnęliście mnie z emerytury w to miejsce nie bez powodu, prawda? Słyszałem, że dokopaliście się do kompleksu przypominającego ośrodek przechowawczy umocniony niczym schron atomowy. Nie wiem, czy to dobrze. Naprawdę, nie wiem…

Tak… w środku było pełno gruzów oraz coś, co wyglądało na wysuszone ciało humanoida o fioletowej skórze trzymane w grubym bloku betonowym. Poziom radiacji był tam tajemniczo podwyższony.

Ha, znaleźli niegdysiejszą „dwieście trzydziestkę szóstkę”! Czyli skurwiela pokonał czas.
Ale na prawdę nie wiem czy to dobrze, że odkryliście to miejsce.

Co pan przez to rozumie?

Zacznijmy od początku.

Polska Filia Fundacji SCP powstała w roku 1918 krótko po odzyskaniu przez kraj niepodległości. Zaczynaliśmy powoli, bez rozmachu. Pierwsi członkowie rady O5 byli wybierani przez dyrektorów Angielskiej Filii. Nasze pierwsze placówki powstały w okolicach Warszawy, Wilna,Tarnopola, Poznania oraz Katowic. Na początku nie mieliśmy wiele obiektów stanowiących poważne zagrożenie — jedynie kilka anomalii podchodzących pod Euclid, reszta to obiekty Bezpieczne. Mieliśmy też jednego Ketera, ale nic poza tym.

W roku 1920, podczas wojny polsko-bolszewickiej, sowieci zaatakowali placówki będące na terenach przez nich okupowanych, przez co straciliśmy praktycznie wszystkie obiekty przechowywane w tamtych okolicach. Ten nasz jedyny Keter, uwolniony przez zdziczałych bolszewików, wymordował praktycznie wszystkich żołnierzy sowieckich w promieniu 100 kilometrów. Rząd ZSRR oczywiście zatuszował ten incydent, więc jesteś jedną z niewielu osób, które w dzisiejszych czasach o tym wiedzą. Z resztą, my też milczeliśmy, a zdarzenie poszło w zapomnienie. Pytasz co się stało z obiektem Keter? Został rozwalony przez ruską 60 funtówkę. Tak, zwykłe działo jednym pociskiem unicestwiło Ketera. Ale i tak nie trzymał się dobrze, i wiedzieliśmy że za niedługo dojdzie do jego samoneutralizacji.

Po wojnie udało nam się odbudować, i trwaliśmy w tym stanie aż do roku 1938, kiedy to mieliśmy niefortunnie pierwsze przełamanie zabezpieczeń w okolicach Katowic. Zostało to szybko stłumione, jak na tamte czasy poradziliśmy sobie bardzo dobrze. Wtedy i tak obiektów mieliśmy sporo, około 300, w tym jeśli dobrze pamiętam 149 Euclidów i 23 Ketery.

Doszliśmy teraz do sedna sprawy, mój drogi.

We wrześniu 1939 Niemieckie wojska napadły na Polskę. Kilka dni po nich znowu musieliśmy się gryźć z czerwonoarmistami. 6 października skapitulowaliśmy, a wrogie oddziały rozpoczęły masowe mordy i szabrowanie. Polska znowu została zdarta z mapy. Co z nami pytasz? Uciekliśmy jak wszyscy. Uciekliśmy pod ziemię. W wysokich częściach gór oraz na wielu dobrze zakrytych przez lasy terenach stworzyliśmy je — podziemne placówki przechowawcze. Nie miały one specjalnych nazw, po prostu numerowaliśmy je, a było ich jeśli dobrze pamiętam nieco ponad 20. Wcześniej zwolniliśmy cały personel z upoważnieniem poziomu 0 i 1, lepiej by było gdyby ci ludzie wrócili do domów, do rodzin. Następnie w przeciągu około 2 miesięcy udało nam się, do dzisiaj nie wierze że udało, wybudować podziemne bunkry, bo zwykłe placówki to nie były, w których przechowywaliśmy wszelkie anomalne obiekty jak puszki z konserwami na sklepowej półce. Na początku placówki były jedynie grotami wydrążonymi ładunkami wybuchowymi i wzmocnionymi zbrojonym betonem, ale z czasem prowadziliśmy wewnętrzne remonty. Placówki budowano około 50 metrów pod powierzchnią. Jak na ironię, byłem w tym czasie świeżo wybrany do rady O5.

Rok po wybuchu wojny placówki funkcjonowały bez żadnego problemu, byliśmy wspomagani przez filie angielską i francuską. Dostarczali nam wszystkie potrzebne materiały, ale kiedy hitlerowcy podbili Francję, byliśmy zdani na łaskę anglików.

W roku 1944 doszło do zmiany sytuacji na frontach, kiedy Niemcy przegrali pod Stalingradem. Wiedzieliśmy, że koniec wojny jest bliski. Wszyscy się spodziewali pomocy ze strony Rosjan, którzy byli wtedy sojusznikami aliantów. Niestety, z bestii dzikości nie wyplenisz.

Rosjanie rozpoczęli „wyzwalanie” podbitych przez Niemców terenów. Kiedy doszli do pierwszego ośrodka przechowawczego, wzięli go za… bunkier niemiecki. Domyślasz się chyba, co było dalej? Sowieci przeprowadzili szturm, ale ja bym to nazwał szarżą wygłodniałych bestii, na ową placówkę, w której niestety ale był przechowywany jeden z obiektów klasy Keter. Oczywiście, zdziczali towarzysze z Armii Czerwonej nie zdawali sobie sprawy z tego, co mają przed sobą, więc zniszczyli komorę przechowaczą. Wszyscy obecni pod ziemią zginęli, natomiast wejście do placówki zostało zniszczone przez bezpośrednie wystrzały artylerii, tak, ci imbecyle strzelali z haubic w wejście tunelu do placówki. Tak przestraszyli się tego, co ich spotkało. 14 placówek skończyło w ten sposób, tym młotkom nie dało się przemówić, że nie niszczą hitlerowskich fortyfikacji.

Po zakończeniu wojny, powstała Polska Rzeczpospolita Ludowa. W zasadzie, cywile i wojsko odbudowywało kraj, a my w tym czasie przenosiliśmy się z powrotem na powierzchnię. Z racji tego, że pozostało zaledwie 6 placówek, nie mieliśmy zbyt wiele do zrobienia. Początkowo zbudowaliśmy oraz odbudowaliśmy kilka placówek na nowym terenie Polski. Placówki na ziemiach pozostających pod kontrolą ZSRR po prostu były jedynie zniszczonymi ruinami, bo w tamtych rejonach utrzymały się zaledwie dwa ośrodki.

W latach 60 przeżywaliśmy ponowny rozkwit. Wszystko zostało unormowane, a z racji postępu technologicznego Fundacja zmieniała się nie do poznania. Otrzymywaliśmy datki od bardziej skłonnych do współpracy, zakonspirowanych towarzyszy z partii robotniczej. Przechwytywaliśmy anomalie, zabezpieczaliśmy je, oraz chroniliśmy. Tak, jak kazał nam nasz cel.

Krótko po zwycięstwie Solidarności i zniesieniu komunistycznego ustroju doszło do upadku ZSRR. Świat stał się wolny, zapanowała demokracja i głos ludu. Polska Filia rosła w siłę aż osiągnęła stan taki, jaki znasz dzisiaj. Ale medal ma dwie strony.

Placówki, które zostały zniszczone z ludzkiej głupoty, coraz bardziej niszczały i popadały w ruinę. Wyobraź sobie: zakurzone podziemne korytarze, stosy gruzu, pajęczyny i inne podobne rzeczy nadające tym miejscom klimat rodem z horroru były jedynie tłem dla cieni buszujących po podziemiach uwolnionych anomalii. Odkryliście jedną z tych placówek, mój drogi. Z mojego punktu widzenia, powinniście je wszystkie odnaleźć, a następnie na nowo zabezpieczyć wszystko co znajdziecie w nich. Ale uważajcie na siebie, naprawdę. Dzisiejsze środki przechowawcze w porównaniu z tymi z tamtych czasów to jak reaktor nuklearny i silnik parowy. Uważajcie chłopcy. Mam nadzieję, że sobie poradzicie.

Zmęczyła mnie ta rozmowa. No, na mnie już chyba pora. Ale poczekaj chłopcze, przyślijcie mi do domu jednego z agentów proszę, chyba dalej mam gdzieś schowaną mapę tych placówek…

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Uznanie autorstwa — na tych samych warunkach 3.0 unported