BIULETYN INFORMACYJNY PZDP
Temat numeru
Wyjście z PZDP: decyzja, która zmienia wszystko. Co naprawdę oznacza dla matrycy i działkowców?
Co jakiś czas w matrycach powracają hasła typu: „Po co nam PZDP? Będzie taniej, jak sami się zajmiemy naszą matrycą!”. Brzmią one atrakcyjnie, dopóki nie dowiemy się, z jakimi trudnościami wiąże się gospodarowanie matrycą, która rezygnuje z uczestnictwa w strukturach PZDP. Wyjście to coś więcej, niż tylko pełna patosu deklaracja niepodległości, lecz przede wszystkim gwałtowna zmiana systemu, który przez lata zapewniał matrycy prawidłowe funkcjonowanie, ochronę działkowców i bezpieczeństwo w sprawach formalnych.
Ważne: Opuszczenie PZDP jest działaniem nieodwracalnym, a powrót matrycy w struktury organizacji jest niemożliwy!
Dlaczego w interesie działkowców jest, aby ich matryca pozostała w Polskim Związku Działkowców Pozaprzestrzennych?
Pokój i stabilność nie są dane na zawsze.
Najczęstszym argumentem za wyjściem z PZDP jest wiara, że silny zarząd lokalny samodzielnie poradzi sobie ze wszystkimi problemami pojawiającymi się przed macierzą.
I rzeczywiście, dziś zarząd może być bardzo pracowity i uczciwy wobec działkowców. Jednak ludzie tworzący zarząd zmieniają się i w przyszłości może się okazać że stanowiska obejmą ludzie niekompetentni lub, że nie będzie komu kandydować. Brak kluczowych kompetencji w zarządzie macierzy powoduje, że działkowcy muszą zmierzyć się z chaosem i nawarstwiającymi się problemami: z finansami, formalnościami, konfliktami i niestabilnością przeznaczonych na działki rzeczywistości równoległych.
PZDP jest tutaj narzędziem, które chroni matrycę przed paraliżem. W sytuacji, gdy nie można wybrać dobrze funkcjonującego zarządu Związek ma obowiązek zareagować i wesprzeć matrycę w powrocie do normalnego funkcjonowania. Po wyjściu z PZDP takiej ochrony po nie ma.
Samodzielność i niższe koszty nie idą w parze
Koronnym argumentem jest sugestia, że członkostwo w PZDP oznacza wysokie opłaty. Jednak składka członkowska wynosi zaledwie 12 zł rocznie i w całości trafia do budżetu RMD1. Do jednostki krajowej nie trafia z tego nic. Najwyższa „opłata matrycowa” ustalana jest przez walne zebranie matrycy i nie zniknie, wraz z wyjściem z PZDP. Służy ona do pokrycia kosztów funkcjonowania matrycy. Pieniądze te wykorzystywane są między innymi na utrzymanie połączeń międzywymiarowych, porządkowanie Dróg w ramach matrycy, wywóz entropii, czy chociażby prowadzenie zwykłej księgowości.
Po wyjściu z PZDP te koszty nie znikają, a w praktyce często rosną, bo matryca musi płacić za usługi, które w PZDP były tańsze albo dostępne w ramach wsparcia.
Przepisy PZDP: służą działkowiczom i chronią ich.
Kolejnym częstym argumentem za wyjściem z PZDP jest wysoki poziom biurokracji. Tymczasem ten rozbudowany system regulacji chroni matrycę i działkowców przed chaosem i samowolką.
W PZDP nie wolno: wprowadzać dowolnych opłat, przenosić niebezpiecznych istot między rzeczywistościami, ani zamykać Dróg do działek z ludźmi w środku.
Każdą decyzję lokalnego zarządu można zaskarżyć do wyższych instancji w strukturach PZDP. Po wyjściu matrycy ze Związku pozostaje tylko sąd w pobliskim Wolnym Porcie. Wiąże się to z wyższymi kosztami, ale i z jeszcze większą dozą portowej biurokracji.
Niezależna matryca może uchwalać praktycznie wszystko, bo nie podlega już pod jednolity system zasad i kontroli. Jeśli zapisy statutu są niekorzystne albo zmieniane przez wąską grupę wpływowych działkowców, pojedynczy działkowiec zostaje z tym sam — bez realnego, szybkiego mechanizmu ochrony.
Są to wszystko realne problemy i dotknęły one już wiele matryc, które opuściły struktury PZDP.
Fundacja SCP: bezpieczeństwo a nowa definicja normalności
Od czasu pojawienia się Fundacji SCP życie codzienne działkowców się diametralnie zmieniło. Mieszkamy teraz w Wolnych Portach i Nexusach a poza tymi enklawami podlegamy intensywnym kontrolom ze strony Dozorców. Pod pretekstem budowy bezpieczeństwa nasza społeczność zwana przez nich „anomalną” ma coraz bardziej ograniczoną przestrzeń do życia. Ta sama Fundacja radzi sobie coraz lepiej w podróżach międzywymiarowych i coraz częściej odkrywa przypadkowe działki, a tym samym całe matryce należące do PZDP i nie tylko.
Przede wszystkim Fundacja usilnie wprowadza tzw. „Zasłonę”, czyli próbują narzucić światu tzw. normalność zgodnie z ich własną definicją. Wpuszczenie ich do matrycy oznacza narzucenie tych samych zasad. W ostateczności zamkną wszystkie Drogi i Biblioteka Wędrowca będzie jedynym sposobem, by dostać się do swojej działki. To są realne koszty - czas i pieniądze poświęcone na ratowanie zniszczonych matryc.
Tymczasem PZDP nie tylko dba o to, by właściciele działek mieli do nich swobodny dostęp; jest też jednym zrzeszeniem działkowców wystarczająco silnym, by skutecznie negocjować z Dozorcami!
Kolaps rzeczywistości: największe ryzyko, którego nadejścia nikt się nie spodziewa
Łączenie działek w matryce to bardzo skomplikowana procedura. Wymaga ona dużej ostrożności, gdyż zbyt duże zagęszczenie tuneli czasoprzestrzennych w obrębie jednego wymiaru może doprowadzić do jego kolapsu, co oznacza utratę tamtejszych działek oraz grozi rozpadem całej architektury matrycy. Stanowi to też zagrożenie dla osób przebywających na jej terenie w chwili wypadku, które mogą zostać wymazane z rzeczywistości wraz z całymi wymiarami. PZDP ma natomiast duże doświadczenie w bezpiecznym budowaniu matryc, a ich bezpieczeństwo stanowi dla Zarządu najwyższy priorytet.
PZDP w pierwszej kolejności walczy o zachowanie matryc — już na etapie planów administracyjnych oraz rozmów z bogami i istotami ponadwymiarowymi. Jeśli kolaps jest nieunikniony, celem jest maksymalne ograniczenie strat z tym związanych, tj. zmniejszenie zakresu, ochrona reszty matrycy, i ewakuacja osób.
Gdy matrycą zarządza wyłącznie lokalne stowarzyszenie,
Strona 4
Temat numeru
Wyjście z PZDP: decyzja, która zmienia wszystko.
Co naprawdę oznacza dla matrycy i działkowców?
cała odpowiedzialność spada na osoby działające w matrycy. To one muszą znaleźć specjalistów, składać bogom ofiary i ponosić koszty — a to wciąż wiąże się z ryzykiem. W takiej sytuacji działkowcy próbują utrzymać stabilność matrycy, a jeśli się nie uda — pozostają bez swoich działek. Problem w tym, że są to procedury skomplikowane i obarczone dużym ryzykiem.
Choć Fundacja oferuje wsparcie dla działkowców, to tak naprawdę w jej interesie jest tak naprawdę likwidacja matryc. Ograniczenie dostępu do nich poprzez zamykanie Dróg z wejściami poza Nexusami dzieje się już teraz. Mimo oficjalnych deklaracji Dozorców, które mają przedstawić ich Fundację jako dobrą alternatywę dla PZDP, powstaje tutaj konflikt interesów. PZDP jest organizacją wystarczająco silną, by skutecznie negocjować z Fundacją i w ten sposób chronić matryce przed niekorzystnymi dla nich zmianami.
To zasadnicza różnica między wspólnotą, której celem jest ochrona matrycy, a organizacją, która zarządzenie matrycami utożsamia z wprowadzaniem procedur przechowawczych i dla której zniknięcie działek może okazać się korzystne.
PZDP to pierwsza linia obrony matryc i działkowiczów
PZDP to nie struktura administracyjna, a wspólnota, która patrzy szerzej i dalej. Czuwa nad macierzami — nie wtedy, gdy problem już wybuchnie, ale dużo wcześniej. Monitoruje zmiany prawa, działania organizacji takich jak Fundacja, oraz pomysły lokalnych bóstw, które mogą uderzyć w działkowców. Reaguje zanim ktoś na poziomie pojedynczej matrycy w ogóle zorientuje się, że coś jest nie tak.
Tak działa silna organizacja: widzi zagrożenia systemowe, działa zbiorowo oraz ma siłę głosu i narzędzia. Po rozdrobnieniu tego mechanizmu nikt nie będzie patrzył w imieniu wszystkich, a niezwykle skuteczna dalekowzroczność PZDP zniknie.
Każde niezależne stowarzyszenie będzie musiało samo baczyć na zagrożenia, samo reagować, samo się bronić — często dopiero wtedy, gdy decyzje już zapadną. A pojedyncza matryca nie ma ani czasu, ani wiedzy, ani siły przebicia, żeby walczyć z procesami, które często są nie do pojęcia przez umysł człowieka.
Ostatnie lata obfitują w sukcesy PZDP, których żadna macierz nie mogłaby osiągnąć w pojedynkę.
Nowe wytyczne Biblioteki w sprawie tworzenia nowych Dróg. Dotychczasowa polityka Biblioteki zakładała, że wszystkie Drogi muszą zaczynać się lub kończyć w Bibliotece. Wraz z rozrostem macierzy działkowych oznaczało to coraz dłuższe i coraz odleglejsze podróże przez Bibliotekę podczas przemieszczania się między działkami jednej macierzy, albo korzystanie ze znacznie droższych i bardziej niebezpiecznych alternatywnych środków komunikacji międzywymiarowej. Dzięki działaniom PZDP udało się uzyskać zgodę Biblioteki na wytyczenie Dróg lokalnych, łączących działki jednej macierzy w sposób prostszy, tańszy i bezpieczniejszy. Pojedyncze macierze nie miałyby żadnych szans, by coś takiego wywalczyć.
Nexusy. W czasie, gdy Fundacja wdrażała Protokół Zasłony, a swobodne przemieszczanie się nawet na obszarze Nexusów było ograniczone, działkowcy mogli nadal korzystać ze swoich działek — pracować, odpoczywać, dbać o zdrowie psychiczne i fizyczne. To również był efekt realnej interwencji PZDP, który stoczył bój o to, by macierze działkowe nie zostały wrzucone do jednego worka z pozostałymi „anomalnymi” przestrzeniami publicznymi i zamknięte decyzją organizacji paramilitarnej.
Boskie plany. Z pozoru ustanowione przed rozpoczęciem czasu i niepodlegające dyskusji. W praktyce, dzięki odpowiednim ofiarom wiele wymiarów działkowych nie utraciło zdolności do utrzymywania ludzkiego życia.
To robi PZDP, w imieniu wszystkich działkowców — czuwa, zanim problem stanie się katastrofą.
Po rozdrobnieniu tego mechanizmu nie będzie. Nie będzie nikogo, kto patrzy całościowo. Nie będzie zaplecza, które wyłapuje zagrożenia na etapie przygotowania projektów i „niewinnych” propozycji zmiany stałych fizycznych.
Warto zadać jedno, bardzo proste pytanie:
Czy w imię hasła „samodzielności” naprawdę chcemy zrezygnować z parasola, który przez lata chronił macierze — i zostawić je samotne w brutalnych realiach, które stają się coraz trudniejsze dla właścicieli działek?
PZDP to organizacja prowadzona przez działkowców dla działkowców
Najbardziej szkodliwą narracją jest ta, że działkowcy i PZDP znajdują się po przeciwnych stronach barykady. Choć to rozróżnienie dobrze wygląda w mediach, ale nie ma żadnego związku z rzeczywistością. Związek nie jest zewnętrzną instytucją ciemiężącą działkowców. Jest ona budowana i zarządzana przez działkowców! To oni tworzą Związek, wybierają jego władze, decydują o uchwałach, kierunkach działania i zasadach funkcjonowania macierzy. Działkowcy obsadzają wszystkie stanowiska od administracyjnych po zarządcze. Dlatego związek nie istnieje obok działkowców, a przez nich i dla nich.
I na koniec: dlaczego ta decyzja naprawdę jest poważna
Wyjście z PZDP to nie jest oszczędność, lecz ucieczka od systemu, który chroni i wspiera macierz w krytycznych momentach. Decyzja o opuszczeniu Związku oznacza utratę wsparcia finansowego, merytorycznego, osłabia kontakty z siłami nadprzyrodzonymi oraz otwiera drogę do patologii w wewnętrznym systemie macierzy. Ponadto macierz traci ochronę pozaprzestrzenną oraz silną reprezentację w dynamicznie zmieniającym się świecie.
I najważniejsze: po podjęciu tej decyzji nie da się jej cofnąć.
Wyjście z PZDP nie jest wyborem między wolnością a ograniczeniami — jest wyborem między wspólnotową ochroną a samotnością w relacjach z otoczeniem, w którym funkcjonują macierze. Otoczeniem, które od lat staje się coraz bardziej wrogie grupom społecznym najczęściej korzystającym z RMD oraz istnieniu samych macierzy. Choć dla każdego, kto zna historię ostatnich lat, to truizm, warto przypomnieć, że Polacy nadal mają dostęp do milionów działek w RMD, bo działkowcy mieli PZDP. Kiedy było to potrzebne setki tysięcy polskich działkowców stanęło razem i razem walczyli w obronie swych macierzy.
Krajowy Zarząd Polskiego Związku
Działkowców Pozaprzestrzennych
Strona 5




